1/100

Mój blog

Piaskownica w gabinecie owalnym
Zachowanie Trumpa podczas piątkowego spotkania z Zełenskim niczym mnie nie zaskoczyło.   

Przywódca największego światowego mocarstwa, nadęty prostak, najpierw łaja prezydenta Ukrainy za niewystarczająco okazywaną wdzięczność, a następnie wyrzuca go z Gabinetu Owalnego. 

Nie mam ochoty analizować kto zaczął, kto kogo bardziej sprowokował i kto ponosi większą winę za to, że zamiast oglądać składanie podpisów pod dokumentem musieliśmy z zażenowaniem uczestniczyć w pokazie arogancji i pogardy w wykonaniu amerykańskiego prezydenta i wiceprezydenta. 

Zaskoczyło mnie co innego. 

To postawa Zełenskiego. To, że nie wytrzymał i wraca do Europy z niczym. 

Zełenski wiedział, po co przyjeżdża do Stanów. Wiedział co będzie podpisywał. Doskonale zdawał sobie sprawę jakie będą koszty i jakie będą przychody wynikające z umowy, którą miał podpisać i akceptował to. Inaczej nie przyleciałby do Ameryki.

Jego zasranym obowiązkiem było to podpisać. Zamiast tego wolał unieść się honorem i dał się sprowokować. Tak nie reaguje mąż stanu. Przywódca zaatakowanego kraju walczącego o przeżycie musi schować swoją dumę i brać wszystko co leży na stole, nawet jeśli jest poniżany przez swojego interlokutora. Gdybym był Ukraińcem dałbym dziś Zełenskiemu czerwoną kartkę. 

To smutne, że od ostatnich wyborów Ameryka jest gotowa świadczyć pomoc światu wyłącznie za pieniądze, a na jej czele stoi nieprzewidywalny bufon. Jednak ciągle to Ameryka jest jedyną siłą, która jest w stanie realnie powstrzymać Putina. Dlatego niezależnie od tego jak głupie zdania wypowiada jej przywódca, trzeba zacisnąć zęby, brać co daje i czekać co osiągnie.

Po ostatnim spotkaniu prezydentów pojawiło się wiele głosów, że Trump będzie miał teraz pretekst do wycofania się z pomocy dla Ukrainy i z prób zatrzymywania wojny. Ja uważam, że do niczego takiego nie dojdzie. 

Nie mam absolutnie wątpliwości, że Trump chce zakończyć tę wojnę i porozumienie z Zełenskim jest mu do co tego  potrzebne. Zełenski prędzej czy później wróci do stołu i podpisze tę umowę.

Zełenski będzie miał już niedługo szansę, aby powiedzieć Trumpowi "Nie". Za chwilę otrzyma bowiem propozycję zakończenia tej wojny w zamian za oddanie jakiejś części własnego terytorium, bo tylko takie zakończenie wojny może zaakceptować Putin i tylko takie zakończenie wojny będzie w stanie wynegocjować Trump. I wtedy poznamy prawdziwą skuteczność przywódcy największego imperium.
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm