Gangnam style
Na sobotni obiad zaprosiłem moich gości do kraju, w którym wiek liczy się od poczęcia, urodziny obchodzi się 1 stycznia, a wizytówki wręcza się oburącz. Do kraju, w którym kobiety noszą ultrakrótkie spódniczki, nigdy nie odsłaniając ramion i dekoltów. Do kraju, który jest światową mekką operacji plastycznych, w którym nieodzownym zachowaniem przy stole jest bekanie i siorbanie i w którym podstawowymi składnikami w kuchni są chilli, szczypior i cebula.
Najpierw podałem pierożki z kaszą gryczaną i kimczi, bez którego Koreańczyk nie wyobraża sobie żadnego posiłku, jak Polak bez ziemniaka. Kimczi zrobiłem trzy dni wcześniej trzymając kapustę pekińską z czosnkiem, imbirem, dymką, marchewką, sosem sojowym, sosem rybnym, chilli, cukrem i odrobiną wody przez dwa dni w cieple i jeden dzień w lodówce. Farsz do pierogów zrobiłem z kaszy gryczanej zesmażonej z imbirem, czosnkiem, sosem sojowym, olejem sezamowym, cukrem, octem winnym i drobno pokrojonym kimczi. Pierożki podałem w dwóch wersjach: glutenowej na parze i w papierze ryżowym na zimno dla bezglutenowców.
Kolejną przystawką były kluski ryżowe, czyli Tteokbokki, popularny koreański fastfood. Kluski robi się z mąki ryżowej i wrzątku. Po ich wymieszaniu, formuje się kluski w kształcie grubych walców. W wodzie rozpuszcza się pastę z chilli gochujang z odrobiną świeżego chilli. Dodaje się dymkę, cukier i pokrojone placki rybne, nazywane Eomuk, które wcześniej usmażyłem ze zmielonego mintaja, kalmarów, krewetek, cebuli, czosnku, cukru, pieprzu, oleju, kurzego białka i mąki kukurydzianej. Wszytko gotuje się, aż woda odparuje, a kluski wchłoną wszystkie smaki. Dodaje się ugotowane jajka. Posypuje szczypiorem i białym sezamem.
Kolejną przystawką były Bulgogi, popularne w Korei danie, zwykle przygotowywane samodzielnie przez klienta na grilu przytwierdzonym do restauracyjnego stolika. Antrykota oczyściłem z błon i pokroiłem w cienkie paski. Marynowałem w marynacie ze zblendowanej gruszki, cebulki, czosnku, szczypioru, pieprzu, sosu sojowego, oleju sezamowego. Po sześciu godzinach usmażyłem na patelni. Dodałem szczypior i biały sezam. Polałem sosem z miodu, sosu sojowego i chilli.
Pierwszym daniem głównym był gulasz koreański, czyli Korean soybean paste stew. Zdaniem znanej koreańskiej yuotuberki Maangchi, od której zaczerpnąłem przepis, jest to danie, jedzone codziennie przez Koreańczyków. Do garnka wkładasz pokrojonego w kostkę ziemniaka, cebulę, cukinię, chilli, czosnek, suszoną rybę - ja dodałem w zastępstwie anchois - i krewetki. Gotujesz przez dwadzieścia minut. Dodajesz pastę sojową - ja dodałem pastę Ssamjang zakupioną w sklepie koreańskim na Powiślu - oraz tofu. Gotujesz kolejne dwadzieścia minut. Przystrajasz szczypiorem przed podaniem.
Drugim daniem głównym był najsłynniejszy koreański makaron - Jajangmyeon z pasty z czarnej fasoli, którą kupiłem w tym samym sklepie. Smażysz na oleju imbir, por, cebulę. Dodajesz szczypior i pieczarki, a potem pokrojone krewetki i kalmary. Dodajesz łyżkę czarnej pasty, sos sojowy, oyster sos, łyżkę mąki kukurydzianej rozpuszczonej w trzech łyżkach wody. Wszystko smażysz krótko, na dużym ogniu. Dodajesz dowolny makaron - ja użyłem gryczanego makaronu koreańskiego.
Na deser podałem Mochi, bardziej popularny w Japonii niż w Korei. Na parze ugotowałem mieszaninę mąki ryżowej, mąki kukurydzianej, mleka i cukru. Potem wyrobiłem w kitchenaidzue z dodatkiem masła. Uformowałem kulki, do środka dodając pokrojone truskawki z cukrem zredukowane wcześniej na patelni przez godzinę. Obtoczyłem w posypce z kakao i cukru. Podałem z truskawką.
Samsung, K-Pop czy wariacka kuchnia? Nie potrafię się zdecydować, który z koreańskich wynalazków jest najlepszy.