1/100

Mój blog

Na bezplusiu i minus plus
Pomyliłem się.

Byłem przekonany, że ta władza szybko odejdzie potykając się o własne nogi, albo zostanie zmieciona z powierzchni ziemi przez naród, który prędzej czy później przejrzy na oczy.

Nic takiego jednak nie stało się i nic nie wskazuje, aby miało się stać przed końcem drugiej kadencji PIS. Kaczyńskiemu udało się jakoś utrzymać jedność własnego obozu, chociaż wiele razy w ciągu tych bez mała siedmiu lat wisiała ona na włosku, a sondaże znów wracają pod czterdzieści procent, bo ludzie najwyraźniej nie chcą widzieć szalbierstw władzy, uznając, że wprawdzie kradną, ale przynajmniej się dzielą.

Niezmiennie przygnębia mnie, smuci i zastanawia, że tak wielu moich rodaków toleruje, akceptuje, popiera a nawet wychwala tę władzę opartą na manipulacji, cynizmie, kłamstwie i ksenofobii, władzę wyzutą z szacunku, tolerancji i zaufania.

Zdaję sobie jednak sprawę, że nie mamy dobrej alternatywy dla tej władzy.

Dobrą alternatywą nie jest Tusk, który przez siedem lat swoich rządów zajmował się głównie pielęgnowaniem swojego pijarowego wizerunku, a najlepsze, co można o nim powiedzieć to to, że nie roztrwonił pieniędzy z unii i zbudował autostrady.

Dobrą alternatywą nie jest także Hołownia, o którym w ogóle trudno cokolwiek powiedzieć, poza tym, że otacza się ludźmi nie wiadomo skąd i nie wiadomo czego można się po nich spodziewać.

Dobrą alternatywą nie jest także zmieniający poglądy jak chorągiewka PSL, ani udająca zatroskanie o najbiedniejszych Lewica, ani tym bardziej sprzedajny Kukiz i fałszywa Konfederacja.

Prawda jest taka, że cała nasza klasa polityczna jest niewiele warta, a po 89 roku nie da się wskazać żadnej partii, która nie byłaby skupiona na budowie dobrobytu swojego i swoich działaczy oraz realizowałaby dobry plan dla Polski i Polaków. Przez te ponad trzydzieści lat Polska zmieniła się tak bardzo przede wszystkim za sprawą samych Polaków i unijnych pieniędzy, a politycy bardziej przeszkadzali niż pomagali w tych zmianach.

Czy to znaczy, że całą tę naszą polityczną klasę należy potępić w czambuł, wyemigrować, wyjść z protestem na ulicę, albo obrazić się i przestać chodzić na wybory?

Absolutnie nie.

Na bezrybiu i rak ryba, na bezplusiu i minus plus. Mówiąc inaczej zasranym obowiązkiem każdego, komu nie jest wszystko jedno jest chodzić na wybory i wybierać mniejsze zło. Ja od lat głosuję na Platformę, nie dlatego, że jest warta mojego głosu, ani dlatego, żebym uważał, że to dobra partia. Głosuję na nich z niesmakiem, w przekonaniu, że jeśli wygrają wybory, będą kraść mniej niż inni i będą mniej przeszkadzać.

Dziś u władzy mamy partię, która szkodzi Polsce i Polakom. Żadnej innej partii w Polsce nie udało się tak skłócić ludzi, naszczuć na innych, zniszczyć szacunek do prawa i pracy, zepsuć praworządność, zniszczyć państwowe instytucje, rozkraść majątek.

Odsunąć ich od władzy przy urnie nie będzie jednak łatwo.

Ostatni sondaż Kantar daje PIS 32%, KO – 22%, Polce 2050 – 10%, Lewicy – 8%, Konfederacji – 7%, PSL – 4%. Gdyby rzeczywiste wybory skończyły się takim wynikiem PIS razem z Konfederacją uzyskaliby w sumie 228 mandatów poselskich, czyli kruchą większość. Gdyby KO poszło do wyborów w koalicji z Polską 2050, to przy tych samych procentach oddanych na poszczególne partie, w sumie KO, Polska 2050 i Lewica zdobywają 240 głosów i mogą rządzić samodzielnie. A gdyby koalicję założyły wszystkie partie opozycyjne bez Konfederacji, to otrzymałyby nawet 252 mandaty.

Widać z tego wyraźnie, że odsunięcie PIS od władzy na dziś zależy wyłącznie od tego, czy opozycja pójdzie do wyborów razem czy osobno.

Nic nie wskazuje jednak, aby mogli i chcieli się dogadać.
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm