1/100

Mój blog

Kozi gród
Zakochałem się. Tym razem w nim. Nie sądziłem, że mi się to jeszcze przytrafi i to w trybie od pierwszego wejrzenia.

Przywitał mnie ciepło i słonecznie. Samochód zostawiłem z dala od rynku i postanowiłem przemierzyć główne atrakcje piechotą. Zacząłem od Bramy Krakowskiej otwierającej drogę do Starego Miasta. Brama mieści się w wieży z zegarem, na którego wskazówkach wieszano niegdyś pranie, przez co zegar nie zawsze pokazywał dokładny czas. W wieży znajduje się muzeum miasta, a na szczycie rozpościera się piękny widok.

Spacer po starówce zapiera dech w piersiach. Miasto jako jedno z nielicznych zachowało średniowieczny układ ulic i to między innymi za jego sprawą król Kazimierz Wielki został zapamiętany jako ten, który „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”.

Kawę wypiłem przy kamienicy pod adresem Rynek 2, na której widnieje sgraffito ukazujące medaliony mojego słynnego przodka Bernardusa Lubliniusa, urodzonego około 1465 roku, zwanego lepiej jako Biernat z Lublina. Mój ziomek przez długi czas uchodził za autora pierwszej książki wydrukowanej w języku polskim, którą był „Raj duszny” wydany w 1513 roku. W rzeczywistości jednak szybszy był nieznany autor z zapewne nudną „Historyją umęczenia Pana naszego Jezusa Chrystusa” z 1508 roku.

Po drugiej stronie rynku, pod adresem Rynek 9 można dobrze zjeść w klimatycznej, żydowskiej restauracji „Madragora” mieszczącej się w Kamienicy Pod Lwami, a tuż obok, pod numerem 12 można podziwiać najpiękniejszą lubelską kamienicę Konopniców, w której gościł Jan III Sobieski, król szwedzki Karol XII i car Piotr Wielki.

Zobaczyć warto też lubelski zamek, pierwotnie zbudowany przez Kazimierza Wielkiego w XIV wieku, na którego fundamentach powstała obecna forma wzniesiona przez ruskich w 1823 jako więzienie. W zamku koniecznie trzeba wejść do najcenniejszego arcydzieła w Lublinie - średniowiecznej kaplicy Trójcy Świętej, pokrytej bizantyjsko-ruskimi freskami, które kazał namalować Władysław Jagiełło w 1428 roku. Trzeba też zdobyć zamkową basztę - lubelski zabytek sztuki romańskiej, która jest jedną z najstarszych budowli na Lubelszczyźnie, dającą przepiękny widok na miasto.

Polecam także wizytę w bazylice ojców Dominikanów w stylu renesansu lubelskiego oraz w Archikatedrze świętego Jana Chrzciciela, która jest perłą baroku na Lubelszczyźnie, a także spacer po Krakowskim Przedmieściu, reprezentacyjnym deptaku, który biegnie od Bramy Krakowskiej przy placu Łokietka, do czarującego hotelu Grand przy placu Litewskim.

Knajpę na posiłek wybrał mi mój niezawodny doradca Tripadvisor. W wegańskim Zielonym Talerzyku zjadłem chłodnik, ravioli ze szpinakiem i buraczkami oraz deser z tapioki.

Nie wystarczyło mi już czasu na przejażdżkę trolejbusem i wizytę w wesołym miasteczku. Żałuję też, że nie spędziłem tu ani jednego wieczoru, bo klimat knajpeczek wokół rynku jest nieprzyzwoicie zachęcający.

Zakochałem się Kozim Grodzie. Będzie moim drugim kochankiem. Tuż za Trójmiastem.
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm