1/100

Mój blog

50+
Czy po pięćdziesiątce można dobrze wyglądać?

Nie pytam o kobiety, one wyglądają przecież świetnie niezależnie od wieku.
Chodzi mi o nas, mężczyzn. Czy my faceci możemy wyglądać dobrze po pięćdziesiątce?

Jedni otrzymali od rodziców perfekcyjne geny, a dziewczyny mdlały na ich widok, kiedy mieli po dwadzieścia lat. Innym los poskąpił urody i skazał na godziny poświęceń na siłowni w celu powiększenia sercowych szans.

Po pięćdziesiątce nie ma to już jednak żadnego znaczenia. Czas, wszystkim nam, po równo i jasno daje do zrozumienia, że piękni to my już byliśmy. Coraz więcej ołowianej barwy na głowie, coraz bardziej irytujący obrzęk pod oczami, coraz bardziej krągły bebzon i coraz większa zadyszka przy pokonywaniu choćby jednego piętra.

W walce z łysiną, siwizną i opuchlizną pod oczami jesteśmy raczej skazani na porażkę, chociaż znam takich, którzy nie składają broni i za pomocą farby lub skalpela próbują zatrzymać swój czas. Zadziwiające jest jednak jak wielu z nas zupełnie odpuszcza kwestię brzucha i kondycji, a przecież szczupły i wysportowany pięćdziesięciolatek może zawrócić w głowie niejednej niewieście, a siwizna i zmarszczki tylko przydadzą mu uroku.

Jemy zbyt dużo mięsa. Na głowę w Polsce średnio zjada się prawie półtora kilograma tygodniowo – dwa razy więcej niż średnia światowa. Mężczyźni jedzą go jeszcze więcej, bo kobiety zaniżają męską statystykę. Mięso, zdrowe i pożywne w małych ilościach, jedzone przez mężczyzn na potęgę ma bardzo negatywny wpływ i na nasze zdrowie i na nasz wygląd i na naszą kondycję.

Pijemy zbyt dużo alkoholu. Polka wypija rocznie 5,6 litra alkoholu, a Polak 18,4 litra, co odpowiada prawie 4 butelkom wina tygodniowo – średnio na głowę mężczyzny. 10% facetów w Polsce pije codziennie, a 21% kilka razy w tygodniu. Alkohol w takiej ilości ma fatalny wpływ na nasze zdrowie, wygląd i kondycję.

Nasza aktywność fizyczna jest niska. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby osoby dorosłe (18-64) podejmowały wysiłki fizyczne, których wydatek energetyczny tygodniowo wyniesie równoważność 150 minut umiarkowanie intensywnej jazdy na rowerze lub 75 minut szybkiego biegu. Taki poziom aktywności osiąga zaledwie 39% dorosłych Polaków, a ponad połowa z nas nie podejmuje żadnej aktywności fizycznej w czasie wolnym.

Szukamy pomocy u dietetyków. Oglądamy przedstawione przez nich wykresy składu naszych ciał, współczynników BMI, poziomu tłuszczu, wsłuchujemy się w ich zalecenia, które brzmią tak samo dla każdego pacjenta – jedz mniej, ruszaj się więcej, a potem i tak wracamy do swoich nawyków, pozbywszy się skrupułów, bo przecież byliśmy u dietetyka.

Szukamy magicznych diet. Łudzimy się, że przez kilka miesięcy dieta-cud odmieni nasz wygląd, a potem spokojnie wrócimy do naszych przyzwyczajeń i dalej będziemy mogli leżeć na kanapie i obżerać się swoimi ulubionymi lodami. Nie przyjmujemy do wiadomości, że jest tylko jeden sposób, aby trwale zmniejszyć swoją wagę i utrzymać dobrą kondycję, polegający na całkowitym odwróceniu swojego dotychczasowego trybu życia. Trybu, który zaakceptujesz i utrzymasz do końca swoich dni.

Nie potrafimy uświadomić sobie, że nasz organizm po pięćdziesiątce działa zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy mieliśmy trzydzieści lat. Kiedyś piliśmy i jedliśmy więcej, a nasza waga ani drgnęła. Dziś nasz metabolizm spowolnił, a zrzucenie każdego kilograma to mordęga.

Co więc zrobić, aby zadbać o swój wygląd po pięćdziesiątce?

Mój przepis jest prosty, choć wymaga konsekwencji. 1. Jedz mięso maksymalnie raz dziennie i maksymalnie trzy razy w tygodniu. 2. Odrzuć wędliny i słodkie napoje. 3. Warzywa jedz z każdym posiłkiem. 4. Nie pij alkoholu od poniedziałku do czwartku. 4. Uprawiaj jakiś sport cztery razy w tygodniu po 45 minut. 5. Od teraz do końca życia.

Dasz radę?
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm