T-Master
Poznałem niedawno przedsiębiorcę, który podzielił się ze mną swoim pomysłem na biznes opartym na… ważeniu śmieci. W pierwszej chwili pomyślałem, że to dość cudaczna koncepcja biznesowa. Po krótkiej rozmowie okazało się jednak, że to wizjonerki projekt.
Wyobraź sobie, że mieszkach na osiedlu z wielorodzinną zabudową, a Twój śmietnik, składający się pięciokolorowych koszy na śmieci został pewnego dnia zastąpiony segmentem eleganckich i nafaszerowanych elektroniką kontenerów, które zgodzą się przyjmować Twoje śmieci, pod warunkiem, że przedstawisz się z imienia i nazwiska, a kiedy to zrobisz otworzą klapę do pojemnika, pozwolą wrzucić do niego worek z Twoimi odpadami, po czym uprzejmie podziękują miłym kobiecym głosem, a na Twoją komórkę wyślą informację o liczbie kilogramów Twoich nieczystości z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku.
Takie rozwiązanie działa już na osiedlach trzech polskich miast: Zamościa, Świebodzina i Cieszyna. Mieszkańcy otrzymują naklejki z QR kodami w pięciu kolorach odpowiadających pięciu frakcjom odpadów: metal i tworzywa, papier, szkło, bio, zmieszane. Kiedy chcą wyrzucić śmieci, naklejają na worek odpowiednią naklejkę z kodem, która identyfikuje mieszkańca. Następnie zbliżając worek z naklejką do czytnika kodów QR, inicjują otwarcie kontenera, do którego wrzucają odpady, które są następnie automatycznie ważone, a informacja o wadze i rodzaju frakcji zostaje niezwłocznie przesłana do systemu centralnego, który czuwa nad całym procesem, by po chwili trafić na komórkę mieszkańca.
Rozwiązanie umożliwia wprowadzenie mechanizmu rozliczania opłat za wywóz odpadów według ich rzeczywistego poziomu generowania przez mieszkańca. Obok prądu, gazu, wody i nieczystości, odpady to ostatnie medium, za które płacimy na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej. Gminy wyznaczają wartość opłaty obliczając stawkę dla mieszkańca dzieląc całkowite koszty związane z ich wywozem przez liczbę mieszkańców. Ktoś, kto generuje mniej śmieci płaci dokładnie tyle samo co ten, kto generuje ich znacznie więcej niż średnia. Kiedy płacisz za swoje rzeczywiste zużycie śmieci będziesz generował ich mniej.
Polska jest krajem z dość niską kulturą segregacji odpadów. Dotyczy to z resztą większości krajów Europy środkowo-wschodniej, które stosunkowo niedawno dołączyły do Unii. W krajach starej Unii śmieci segreguje się na znacznie wyższym poziomie. Liderem w Unii są Niemcy, gdzie grubo ponad 60% śmieci podlega segregacji. Wdrożenie inteligentnych koszy w Zamościu, Świebodzinie i Cieszynie spowodowało natychmiastowy i skokowy wzrost poziomu segregacji odpadów – niemalże do poziomu średniej unijnej. A stało się to tylko dlatego, że ludzie uświadomili sobie, że od momentu wprowadzenia nowego systemu Wielki Brat wie, ile i jakich śmieci wyrzucam. Skoro więc jestem obserwowany, to muszę się starać.
W Unii Europejskiej obowiązują przepisy, które zobowiązuje kraje do podnoszenia poziomu segregacji odpadów. W 2022 roku wymagany poziom to 25%, w 2025 – 55%, w 2035 – 65%. Prawo unijne mówi, że każda gmina, która nie będzie spełniać wymaganego poziomu w każdym kolejnym roku będzie płacić kary tym większe, im więcej brakuje do wymaganego poziomu. Od lat poziom segregacji w każdej polskiej gminie jest szczegółowo sprawdzany – śmieciarki transportujące odpady do gminnych zakładów oczyszczania są skrupulatnie ważone. Koszty kar gminy już dziś przenoszą na mieszkańców, nie są jednak w stanie wymóc na swoich mieszkańcach dyscypliny segregacji w sytuacji, kiedy obowiązuje system, w którym niezależnie od wolumenu odpadów i poziomu segregacji mieszkańcy płacą jedną, równą dla wszystkich stawkę. Inteligentne kosze mogą to zmienić.
Większość przedsięwzięć biznesowych prowadzonych przez człowieka, polegających na dostarczaniu produktów czy usług, dając mniejszą lub większość korzyść dla klienta i dostawcy, ma negatywny wpływ na nasze środowisko i ziemskie zasoby. Projekt ważenia śmieci jest na tym tle wyjątkowy, bo Matka Ziemia ma z niego czysty zysk.
Przedsiębiorcą, który wymyślił inteligentne kosze jest Robert Szczepankowski, a projekt nazywa się T-Master.
A piszę o tym, nie tylko dlatego, że jestem pod wrażeniem tej idei, ale także dlatego, że będę miał przyjemność dołożyć do tego przedsięwzięcia swoją małą cegiełkę.