I jak tu nie głosować na PIS
Mateuszek Kłamczuszek ogłosił w ostatni czwartek, że wielki program modernizacji naszego systemu podatkowego, który miał uczynić Polskę krajem mlekiem i miodem płynącym, za niecałe cztery miesiące wyląduje w koszu.
Mimo, że od samego początku, nikt rozsądny nie miał żadnej wątpliwości, że Polski Ład to najzwyklejszy podatkowy bubel, to Kłamczuszek zachłyśnięty swoimi oratorskimi umiejętnościami szedł w zaparte w przekonywaniu Polaków, że to ładnie opakowane gówienko zasmakuje im jak cukierek.
Najpierw przez pół roku zachwalał jakież to przełomowe zmiany nas czekają od stycznia i ileż to podatników na nich zyska. Potem, kiedy wdrożenie okazało się klapą, udowadniał, że problemy są przejściowe, a zmiany mają głęboki sens i że już za chwileczkę wszyscy odczują ich dobrodziejstwo. Fruktów jednak nie doczekamy, bo gniot zostanie wycofany.
Na konferencji prasowej, na której zapowiadał zmiany, nie wyraził żalu za zamieszanie. Nie skierował przeprosin do ludzi, którym namieszał na ROR-ach, do nauczycieli i pielęgniarek, którzy w styczniu przecierali oczy ze zdziwienia patrząc na swój pasek płacowy, ani do księgowych, którym zafundował ścieżkę zdrowia w pierwszych miesiącach roku. Wyrażenie „Polski Ład” ani razu nie przeszło mu przez gardło. Najwyraźniej również dla niego stało się wstydliwe.
Na czym polegają zapowiadane przez Mateuszka zmiany?
Są to cztery zasadnicze zmiany dla etatowców. Są także zmiany dla firm, ale zostały one zapowiedziane dość niejasno, więc nie będę o nich pisał.
Pierwsza zmiana polega na likwidacji tak zwanej „ulgi dla klasy średniej”. Było to idiotyczne rozwiązanie wprowadzone w ramach Polskiego Ładu w celu zrekompensowania likwidacji możliwości odliczania od podatku składki zdrowotnej. Ulga dotyczyła osób zarabiających pomiędzy 5.700 złotych a 11.400 złotych i obniżała podatek od zera do dwustu złotych w zależności od wysokości przychodów.
Druga zmiana polega na uznaniu składki zdrowotnej za koszt uzyskania przychodu. Dotąd składka zdrowotna nie mogła być odliczana od przychodu podatkowego. Przykładowo, pracownik zarabiający na etacie 10.000 złotych płaci obecnie składkę zdrowotną w wysokości 777 złotych. I od tej składki zdrowotnej płaci jeszcze podatek w wysokości 17%, czyli 132 złote. To „podwójne bicie” jest rozwiązaniem idiotycznym i niewystępującym w innych systemach podatkowych poza Polską.
Trzecia zmiana polega na przywróceniu możliwości wspólnego rozliczania się z dzieckiem przez osoby samotnie wychowujące dziecko. Polski Ład zlikwidował taką możliwość, co było rozwiązaniem idiotycznym.
Czwarta zmiana polega na zmniejszeniu stawki opodatkowania dla dochodów poniżej progu podatkowego z 17% na 12%.
Etatowiec otrzymujący wynagrodzenie minimalne zyskał na Polskim Ładzie miesięcznie netto 154 złote. Zmiany zapowiedziane przez Mateuszka nie dadzą mu nic.
Etatowiec otrzymujący wynagrodzenie 5.000 złotych miesięcznie na Polskim Ładzie zyskał 47 złotych. Zmiany zapowiedziane przez Mateuszka dadzą mu 250 złotych miesięcznie, czyli w stosunku do stanu sprzed Polskiego Ładu, będzie zarabiał więcej o 297 złotych.
Etatowiec otrzymujący wynagrodzenie 10.000 złotych miesięcznie na Polskim Ładzie stracił 203 złote. W wyniku zmian zapowiedzianych przez Mateuszka uzyska 428 złotych miesięcznie, czyli w stosunku do stanu sprzed Polskiego Ładu, będzie zarabiał więcej o 225 złotych.
Etatowiec otrzymujący wynagrodzenie 15.000 złotych miesięcznie na Polskim Ładzie stracił 622 złote. W wyniku zmian zapowiedzianych przez Mateuszka uzyska 775 złotych miesięcznie, czyli w stosunku do stanu sprzed Polskiego Ładu, będzie zarabiał więcej o 153 złote.
Etatowiec otrzymujący wynagrodzenie 20.000 złotych miesięcznie na Polskim Ładzie stracił 956 złotych. W wyniku zmian zapowiedzianych przez Mateuszka uzyska 1.036 złotych miesięcznie, czyli w stosunku do stanu sprzed Polskiego Ładu, będzie zarabiał więcej o 80 złotych.
Podsumowując, pierwszego stycznia przyszedł do nas Janosik, który lepiej zarabiającym zabrał kilkaset złotych i rozdał po kilkadziesiąt złotych zarabiającym słabiej. Po trzech miesiącach, Janosik doszedł do wniosku, że tak nie może być. Zapowiedział więc, że za trzy miesiące odda tym lepiej zarabiającym, to co im zabrał i do tego dorzuci jeszcze po stówce, żeby zapomnieli co im wyrządził na początku roku. A tym gorzej zarabiającym dorzuci parę stówek, żeby nie mieli żadnych wątpliwości, jakim fajnym Janosikiem jest.
Najwyraźniej nasza władza oceniła, że Polski Ład zamiast wehikułem do wyborczego zwycięstwa stał się raczej gwoździem do trumny i trzeba było szybko sklecić coś, co ten przykry niesmak przykryje.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ciekawa kwestię. Mateuszek ogłosił, że zmiany wejdą od 1 stycznia 2023 z datą obowiązywania od 1 lipca 2022. Na pierwszy rzut oka zapowiedź ta wygląda trochę zawile, ale jeśli się bliżej przyjrzeć, wszystko wygląda na precyzyjnie przemyślane. Wygląda to tak, że, władza chce, aby benefity z nowego rozdania dotarły do podatników tuż przed samymi wyborami planowanymi na listopad przyszłego roku. Jeśli przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2023, z datą obowiązywania 1 lipca 2022, to etatowiec otrzymujący wynagrodzenie w wysokości 10.000 złotych brutto, rozliczając PIT za 2022 w kwietniu 2023, otrzyma w maju lub czerwcu 2023 zwrot podatkowy w wysokości 3.800 złotych. Pieniążki pojawią się na koncie 3 miesiące przed wyborami. Fajnie pomyślane. I jak tu nie głosować na ten PIS.