1/100

Mój blog

Слава Україні!
Putin skończy w tym roku siedemdziesiąt lat. Pożyje jeszcze dziesięć, piętnaście, a jeśli dopisze mu szczęście to może i dwadzieścia lat. Do swojego ostatniego tchnienia nie odpuści. Nie odpuści, bo nie ma nic do stracenia. Nie ma nic do stracenia, bo wszystko i wszystkich ma w głębokim poważaniu. Wodzi Zachód za nos. Gardzi własnym narodem. Nie wzrusza go upadek giełdy ani niewypłacalność i bankructwo Rosji czy utrata majątków ruskich miliarderów. Chłopców, których posyła na tę ohydną wojnę, traktuje jak mięso armatnie. Nie ma dla niego znaczenia, czy zginie ich dziesięć czy sto tysięcy.

Putin jest zbrodniarzem, a ta wojna to zbrodnia.

Rozumiem prezydenta Zełenskiego, który próbuje negocjować z Putinem. Odpowiedzialny przywódca napadniętego kraju powinien próbować wszystkiego dla powstrzymania agresji, nawet pertraktacji z diabłem.

Ale nie rozumiem prezydenta Francji czy kanclerza Niemiec, którzy rozmawiają z Putinem. Z terrorystą nie wolno negocjować. Przywódcy wolnego świata powinni natychmiastowo, wspólnie i jednoznacznie ogłosić, że po pierwsze Putin jest zbrodniarzem, po drugie, że z Putinem nie będą rozmawiać, po trzecie, że na Putina czeka Trybunał Haski i po czwarte, że nie odpuszczą sankcji ani o centymetr, dopóki Putin będzie sprawował władzę w Rosji.

Taka deklaracja nie wpłynęłaby wprawdzie na Putina, ale zmieniłaby wiele, bo pokazałaby, że Zachód będzie stanowczy i konsekwentny, czyli taki jaki nigdy nie był wobec Putina.
Putin chciałby jak najszybciej doprowadzić do kontrolowania Ukrainy po to, aby użyć swoje kłamliwej narracji i postawić Zachodowi warunki. Wyjdę z Ukrainy, ale pod warunkiem, że zagwarantujecie mi, że Ukraina nigdy nie wejdzie do NATO i Unii Europejskiej. Idę o zakład, że koniunkturalny Zachód przystałby na takie warunki Putina i dlatego jego przywódcy dotąd nie potrafili wydusić z siebie tej czteropunktowej deklaracji. To smutne.

Ta wojna może potoczyć się trzema różnymi scenariuszami.

Pierwszy z nich to scenariusz zaplanowany przez Putina. Przejąć kontrolę nad Ukrainą a potem postawić warunki Zachodowi. Ten scenariusz jest jednak mało prawdopodobny, bo Putin trafił na ogromny opór dzielnych i zaciętych Ukraińców a jego zdezelowana armia jest kompletnie pozbawiona motywacji. I nawet gdyby zamordował Zełenskiego, bo nikt nie ma żadnych wątpliwości, że wydał rozkaz na jego likwidację, i postawił na czele marionetkowego rządu Janukowycza, bo nikt nie ma wątpliwości po co ten pojawił się w Mińsku, to zaprowadzenie spokoju i utrzymywanie niechcianej władzy mu się nie uda.

W drugim scenariuszu, Ukraińcy odeprą ataki najeźdźców i pogonią ich z Ukrainy. Cały wolny świat życzyłby sobie takiego scenariusza, ale nawet przy tak niezłomnej postawie Ukraińskich mężczyzn, ich woli walki i bohaterstwie scenariusz ten wydaje się niestety mało prawdopodobny, bo Putin rzuci na tę wojnę wszystko, czym dysponuje.

Najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz trzeci. Długa, trwająca tygodniami, miesiącami, a nawet latami bezsensowna wojna, w której lać będzie się ukraińska i rosyjska krew.

Ukraina została sama.

Ani zapewnienia przywódców wolnego świata o wsparciu, ani pomoc dla kobiet z dziećmi uciekających przed wojną, ani dostawy broni do Ukrainy czy wsparcie najemników nie zmienią faktu, że Ukraina musi obronić się sama.

Chciałbym postawić pytanie. Dlaczego NATO nie wprowadzi do Ukrainy dwustu tysięcy żołnierzy, aby obronić Kijów przed natarciem wojsk Putina?

W ciągu ostatniego półwiecza Stany Zjednoczone wielokrotnie interweniowały zbrojnie w wielu miejscach na świecie. Czy teraz nie chcą, nie mogą się zaangażować dlatego, że wtedy chodziło przede wszystkim o pieniądze, a teraz chodzi przede wszystkim o wolność?

Przywódcy USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec powtarzają, że atak Putina jest atakiem na Europę i cały wolny świat. Jeśli tak, to czemu nie chcą bronić Europy i całego wolnego świata przed tym atakiem?

A może nie bronią Ukrainy, bo Ukraina nie jest w NATO? To byłby głupi argument. NATO wprawdzie powstało, aby bronić jego członków, ale odmawianie obrony Ukrainie to nic innego jak chowanie głowy w piasek i uznanie przez Zachód, że Ukraina należy do ruskiej strefy wpływów oraz przekazanie Putinowi jasnego komunikatu: „możesz zrobić z Ukrainą co chcesz”.

A może odpowiedź jest jeszcze prostsza. Może Zachód boi się trzeciej wojny światowej? Jeśli tak, to oznacza to, że Polski NATO też nie obroni, bo niby dlaczego miałoby przestać się bać trzeciej wojny światowej, jeśli Putin wkroczyłby do Polski.

A może Zachód boi się, że Putin uruchomi przycisk atomowy, gdyby wokół Kijowa pojawiły się wojska NATO? To byłby głupi argument. Ja nie namawiam NATO do inwazji na Rosję, ani nawet do wzięcia udziału w wojnie Putina. Mówię wyłącznie o obronie Kijowa przed zajęciem przez Rosjan, a obrona Kijowa nie ma wpływu na ryzyko użycia przez Putina bomby atomowej.

NATO nie obroni Kijowa.

Ani Biden, ani Johnson, ani Trudeau, ani Steinmeier czy Macron nie mają jaj nawet w połowie tak wielkich jak Zełenski.

Ukrainie nie pomoże nikt.

Ukraina musi obronić się sama.

Ukraina obroni się.

Слава Україні!
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm