1/100

Mój blog

Umrzyj sobie
Umieramy na potęgę. Jesteśmy jednym ze światowych liderów w liczbie zgonów i światowym mocarstwem w umieraniu.

Na świecie jest 91 krajów z liczbą mieszkańców powyżej 10 milionów. Zamieszkuje w nich 7,5 miliarda ludzi, czyli 96% Ziemian. Wśród tych krajów pod względem liczby zgonów zajmujemy piąte miejsce! Od początku pandemii, na każdy milion mieszkańców w Polsce odnotowano 2582 zgony. Na czwartym miejscu jest Brazylia – 2893 zgony, na trzecim Rumunia – 3073 zgony, na drugim Czechy – 3377 zgonów, a na pierwszym Peru – 6065 zgonów.

Od zakończenia II wojny światowej, czyli od 1945 roku do połowy lat siedemdziesiątych w Polsce umierało rocznie poniżej 300 tysięcy osób. Od połowy lat siedemdziesiątych do 1990 roku roczna liczba zgonów rosła systematycznie do 400 tysięcy, a od trzydziestu lat utrzymywała się w przedziale od 360 tysięcy do 400 tysięcy. W 2017 roku zmarło nas 402 tysiące, w 2018 – 411 tysięcy, w 2019 – 407 tysięcy. W roku 2020, czyli w roku, w którym wybuchła pandemia umarło nas ponad 485 tysięcy, a w 2021 roku liczba ta znacznie przekroczy 500 tysięcy (GUS nie podał jeszcze pełnych danych). W powiązaniu ze zmniejszającą się w ostatnich dwóch latach liczbą narodzin, według szacunku GUS w 2021 roku liczba Polaków zmniejszyła się o 196 tysięcy do 38,162 miliona, czyli prawie o pół miliona mniej w stosunku do 2012 roku.

Ludzie umierają z powodu COVID na całym świecie. U nas jednak umiera ich więcej niż w innych krajach. Wynika to z trzech powodów.

Pierwszy powód to stan zdrowia Polaków. Jemy niezdrowo, zbyt dużo mięsa, zbyt mało warzyw, pijemy zbyt dużo alkoholu, zbyt dużo palimy, zbyt mało uprawiamy sportu, mamy nadwagę. Ludzie o słabszym zdrowiu są mniej odporni i bardziej podatni na śmierć przez COVID. W Stanach Zjednoczonych, w których ze zdrowiem jest prawdopodobnie jeszcze gorzej niż w Polsce mieszka 4% ludności świata, a udział w całkowitej liczbie zgonów w związku z COVID wynosi aż 16%, co oznacza, że śmiertelność jest tam cztery razy większa niż średnia światowa. W Polsce ten wskaźnik niestety wygląda podobnie. Liczba ludności naszego kraju stanowi 0,5% światowej populacji, a udział w zgonach to prawie 2% - czyli cztery razy więcej.

Drugi powód to kwestia organizacji służby zdrowia. Nasi rządzący nie potrafili zorganizować jej właściwie. Z niecovidowej służby zdrowia zabrano i jedną trzecią łóżek i jedną trzecią lekarzy i pielęgniarek, przerzucając te zasoby do ratowania chorujących na COVID. Niecovidowa służba nie została doinwestowana i nie została właściwie odseparowana od covidowej służby zdrowia. W efekcie zabrakło miejsc w szpitalach na potrzeby leczenia chorób innych niż Covid, operacje były odwoływane, a ludzie ograniczyli wizyty u lekarza także z powodu strachu przez zarażeniem. Skutek jest taki, że w ciągu dwóch ostatnich lat umarło o 200 tysięcy więcej osób niż w poprzednich dwóch latach z czego połowa nie była zarażona COVID w momencie śmierci, czyli umarła na niedopilnowanego raka, przeoczoną cukrzycę, czy niezaopiekowaną chorobę wieńcową.

I wreszcie powód trzeci. Najważniejszy. Nie wykorzystaliśmy szansy, aby zabezpieczyć się przed śmiertelnymi skutkami zarażenia. Mówiąc krótko – nie zaszczepiliśmy się. Jesteśmy w ogonie Europy, dziś na 35 miejscu pod względem liczby osób całkowicie zaczepionych. Aktualny wynik to 56%, a zważywszy, że większość z zaszczepionych, drugą dawkę przyjęła ją jeszcze w pierwszej połowie 2020 roku, to rzeczywisty poziom zaszczepienia lepiej oddaje liczba osób zaszczepionych trzecią dawką – a ta liczba nie przekracza 20%.

To, że ludzie się nie szczepią nie jest jednak ich winą. Średni Kowalski robi wiele nierozsądnych rzeczy, w większości nie dlatego, że jest nierozsądny, a dlatego, że krajem rządzą ludzie nierozsądni i nieodpowiedzialni.

Polacy nie szczepią się, ponieważ rząd nie wprowadza obowiązku szczepień, ani nawet obostrzeń dla niezaszczepionych. Polacy nie szczepią się, bo premier i prezydent są nieodpowiedzialni i opowiadają, że Polaków nie można do niczego zmuszać. Polacy nie szczepią się, bo wielu antysanitarystów wykrzykuje, że zmuszanie do szczepień ogranicza wolność ludzi. Polacy nie szczepią się, bo moja dobra znajoma prawniczka nawołuje, że koncerny farmaceutyczne zbijają kokosy na naszej naiwności. Polacy nie szczepią się, bo górale rozpowiadają, że nie wolno się niczym szprycować. Polacy nie szczepią się, bo małopolska kurator oświaty twierdzi, że szczepienia to eksperyment naukowy, którego konsekwencji nie znamy. Polacy nie szczepią się, bo antyszczepionkowcy rozpowiadają bzdury.

I nie jest przy tym istotne jaką motywacją oni wszyscy się kierują. Czy jak rządzący, boją się oddać władzę denerwując niezaszczepionych. Czy jak prezydent i premier są nieodpowiedzialni, podlizując się wyborcom. Czy jak konfederaci, chcą cynicznie zdobyć władzę i zastąpić PIS po prawej stronie sceny politycznej. Czy jak moja znajoma prawniczka, chce nieudolnie sprawić wrażenie, że potrafi demaskować ciemne strony wielkich korporacji. Czy jak górale, chcą pokazać światu swoją niezłomność i zawziętość. Czy jak małopolska kurator, chce w prymitywny sposób przypodobać się swojemu pryncypałowi. Czy jak antyszczepionkowcy, chcą zwrócić na siebie uwagę i namieszać ludziom w głowach.

Niezależnie od tego co jest ich motywacją, to oni właśnie ponoszą największą odpowiedzialność za to, że Polacy się nie szczepią, a w konsekwencji przyczyniają się do tych smutnych, narodowych statystyk.

Mogą jednak spać spokojnie. Nie poniosą żadnej odpowiedzialności za swoje działania. Kodeks karny nie przewiduje przecież kar za manipulacje, opowiadanie głupot, szerzenie bzdur, podważanie dokonań nauki i brak rozsądku. Jedyne co im grozi, to zamknięcie konta na Facebooku.
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm