Efekt ch*jowego tła
Biedny rolnik poszedł do księdza po radę: „Proszę księdza, mieszkam w ciasnej klitce z czwórką moich dzieci, żoną, babcią i teściową. Nie mieścimy się w tej jednej izbie. Nie daję rady. Co robić?”. Ksiądz na to: „Słyszałem, że macie w oborze kozę?”. „Tak, proszę księdza. Mam jedną kozę, której mlekiem karmię moje dzieci” – odpowiedział rolnik. „To sprowadź kozę do domu” – mówi ksiądz. „Proszę księdza! Ja, żona, dzieci, babcia, teściowa i do tego jeszcze koza? Tak się nie da”. Ksiądz nie dał za wygraną - „Zrób, jak mówię, masz wprowadzić kozę do domu i wrócić do mnie za tydzień”. Po tygodniu zrozpaczony rolnik odwiedza księdza: „Proszę księdza, ja, żona, dzieci, babcia, teściowa i koza. Tak się nie da żyć”. Ksiądz na to: „Zabierz kozę z powrotem do obory i wróć do mnie za tydzień”. Po kolejnym tygodniu rolnik odwiedza księdza i mówi: „Proszę księdza, jaki ksiądz jest mądry. Ile my mamy teraz miejsca w domu, aż chce się żyć”.
Ten stary jak świat dowcip, bardzo dobrze ilustruje jak wszystko jest względne i jak dziś, po sześciu latach rządów PIS, my Polacy zmieniliśmy swoje postrzeganie zasad jakimi powinni kierować się rządzący i jakie zaszły zmiany w naszej polskiej wrażliwości i empatii.
Kiedyś za nieujawnienie zegarka w swoim stanie posiadania kończyło się karierę polityczną, a za zajadanie się ośmiorniczkami odsuwało się rządy od władzy. Dziś można wyrzucić 70 milionów na wybory, których nie będzie, 2 miliardy na Elektrownię, która nigdy nie powstanie i 100 milionów na respiratory, których nie da się uruchomić a w zamian cieszyć się uznaniem za troskę o dolę rodaków. Dziś pogranicznik przerzucający dziecko przez zasieki na białoruską stronę, jest postrzegany jak bohater, walczący o ochronę naszej granicy, a nie jak pozbawiony empatii i nieludzki wykonawca głupich rozkazów. Dziś uchwałę rady gminy o wprowadzeniu stref wolnych od LGBT czytamy jako przejaw troski radnych o nasze rodziny, a nie obrzydliwe wykluczanie sporej części naszego społeczeństwa.
To nic innego, jak efekt ch*ujowego tła, że użyję pojęcia dobrze znanego studentom psychologii. Na ch*jowym tle, złodziej może sprawiać wrażenie filantropa, kłamcę można pomylić z głosicielem prawdy, a g*wno może uchodzić za cukierek. Kolory do tego naszego, teraźniejszego, polskiego tła dobrał stary człowiek z Żoliborza, a malarzami są jego akolici.
PIS przez te sześć ostatnich lat narobił mnóstwo grubych świństw. My jednak tego nie dostrzegamy. Wydaje nam się, że wszystko co robi, służy zmienianiu Polski na lepsze. To efekt kłamstw i manipulacji, którym poddaliśmy się bezwiednie.
Gdzieś, kiedyś przeczytałem, zgrabną ilustrację zjawiska manipulacji. Kiedy matka mówi do dziecka „załóż czapkę, bo sobie uszy odmrozisz”, to trudno powiedzieć czy jest to manipulacja czy nie. Jeśli matka mówi to, myśląc o zdrowiu dziecka, to nie jest to manipulacja tylko wpływanie na dziecko w dobrym celu. Jeśli jednak mówi to po to, żeby pochwalić się przed wsią, jaką piękną czapkę kupiła swojemu dziecku, to jest to manipulacja własnym dzieckiem. Mówiąc krótko, manipulujemy innymi wtedy, kiedy nasze intencje nie zgadzają się z tym, co mówimy i robimy.
PIS manipuluje, mówiąc, że sędziów kradnących wiertarki z supermarketów należy odsunąć od orzekania, bo jego intencją nie jest oczyszczenie wymiaru sprawiedliwości z ludzi mających kłopot z prawem, tylko podporządkowanie sobie sądownictwa. PIS manipuluje, mówiąc, że zależy mu na ochronie życia od poczęcia, bo jego intencją jest wyłącznie przymilanie się do jego najtwardszego, katolickiego elektoratu. PIS manipuluje mówiąc, że daje 500+ w trosce o polską dzietność, bo jego intencją jest zakup głosów wyborczych. PIS manipuluje mówiąc, że należy szanować wolność ludzi i nie można zmuszać ich do obowiązkowych szczepień, bo jego intencją jest utrzymanie antyszczepionkowego elektoratu. PIS manipuluje mówiąc, że chce ochronić polski rynek medialny przed kapitałem spoza Unii Europejskiej, bo jego intencją jest likwidacja TVN, która pomoże utrzymać im władzę.
Na szczęście złej władzy nie da się utrzymać wiecznie. Zła władza prędzej czy później przemija. Jak pokazuje historia, zła władza kończy albo na własne życzenie albo za sprawą odsunięcia jej przez ludzi. W przypadku PIS nic nie wskazuje na to, aby ich odsunięcie nastąpiło z tego drugiego powodu, bo myśmy za bardzo dali się uwieść ich manipulacjom i wcale nie chcemy odsuwać ich od władzy. Ta władza skończy się poprzez zużycie, przegnicie i potknięcie o własne nogi. Szybciej niż mogłoby się to wydawać.