Cofnąć czas
Była Agnieszka, w której mieszkaniu po raz pierwszy spróbowałem alkoholu. Była Dorota, zapalona biegaczka i maratonka. Była Edyta, która od dawna fascynuje mnie swoimi kapeluszami na Facebooku. Była Edyta, z którą celebrowaliśmy swój pierwszy wypad pod namiot. Była Gosia, z którą nie tworzyliśmy pary tylko dlatego, że ubiegł mnie mój brat. Był Grzegorz, od którego dostałem kawę przywiezioną z misji w Ruandzie i książkę „Kalkulator Pana Boga”. Była Iwona, która pamiętała najwięcej pikantnych szczegółów naszych klasowych relacji. Był Jacek, który publikuje mnóstwo postów na fejsie – nie zawsze się z nimi zgadzam, ale bezapelacyjnie inspirują. Był Jacek, który raczył nas swoją owocową nalewką. Była Jola, która mieszkała nade mną – kiedy potrzebowałem pomocy z polskiego, stukałem kilka razy kijem od szczotki w sufit i już po chwili spotykaliśmy się na naszych balkonach. Była Magda - moja pierwsza, prawdziwa, wariacka i niespełniona miłość. Był Marek, który pochwalił się swoimi osiągnięciami w piłce siatkowej na plaży. Była Renata, z którą przez trzy miesiące tworzyliśmy parę i z którą wspominaliśmy naszą piosenkę z dyskoteki w Zakopanem - „Liberian Girl”. Był Tomek, który jednym tchem i bezbłędnie wyrecytował kompletną listę nazwisk naszej klasy w kolejności alfabetycznej. Był Tomek, pierwszy na liście, który zaprezentował swoje kucharskie umiejętności. Był Tomek i Jacek, którzy mieszkali w sąsiednim bloku.
Pomimo siwych włosów, wałków tłuszczu i podkrążonych oczu, jesteśmy tacy sami. Gesty, postura, body language, spojrzenie, temperament i charakter – dla mnie nie zmieniło się nic. Zobaczyłem te same, dobrze mi znane dzieciaki z podstawówki imienia Żeromskiego w Kontancinie, którą rozpoczęliśmy 46 lat temu, w 1975 roku.
Jedliśmy, piliśmy i wspominaliśmy. Mówią, że czasu nie da się cofnąć. W ten sobotni, deszczowy wieczór nam się udało. Chociaż na chwilę.