1/100

Mój blog

Jarek, przestań nienawidzieć
Antoniemu tym razem by się nie spodobało. Nie latała kostka brukowa, nie strzelały race, nikt nie manifestował swojego patriotyzmu podpalaniem mieszkań czy wybijaniem witryn sklepowych.
Manifestacja rozpoczęła się pod sejmem, który został przezornie i całkowicie odcięty od reszty świata gęstym kordonem policjantów i wozów policyjnych.

Władza nie chciała też słyszeć co myśli o niej suweren, ani pod siedzibą premiera, ani przed pałacem prezydenckim, dlatego przy Rozbrat, od strony południowej i na Świętokrzyskiej, od strony północnej, ustawiono po dwa rzędy policjantów mających w odwodzie szpaler opancerzonych i migających fioletowymi światełkami suk. Co ciekawe, policjanci tworzący mur nie zostali wyposażeni w plastikowe tarcze, pałki, czy kuloodporne hełmy, co oznaczało, że komendant stołecznej policji w najgorszym wypadku spodziewał się ze strony manifestujących jedynie brzydkich wyrazów.

W związku z brakiem możliwości dotarcia pod sejm, tłum ruszył w kierunku centrum. Wzdłuż całej trasy pochodu, policja zablokowała co większe ulice, tak aby utrudnić dołączenie dochodzącym do manifestacji. Ludzie nie próbowali dyskutować z policją i szukali bocznych uliczek, aby dołączyć.

Główne uroczystości odbyły się na placu Powstańców, tuż przy siedzibie pisowskiej szczujni - TVP. Było kolorowo, radośnie i dumnie.

Żal mi tylko tych młodziaków policjantów, którym śpiewaliśmy, żeby zdjęli mundury i przeprosili swoje matki.
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm