1/100

Mój blog

Odkrywamy Toruń
Pewna nadwiślańska baszta miała kłopot z przepływającą obok niej rzeką. Wisło, Wisło - krzyczała - jak nie przestaniesz płynąć tak blisko mnie, to runę! To ruń - odpowiedziala Wisła.
I tak powstało to piękne miasto.
Zwiedzanie zaczęliśmy od Krzywej Wieży wybudowanej wieki temu przez niebogobojnego zakonnika w ramach kary za umizgi do toruńskiej dziewuchy. Dziś, dzięki wieży, można łatwo sprawdzić, czy nie ma się nic na sumieniu. Wystarczy stanąć z nogami wyprostowanymi wzdłuż ścian i utrzymać równowagę. Zdałem test, chociaż nie wiem, czy się liczy, bo kurczowo przytrzymałem się cegieł.
Większość dnia spędziliśmy na modłach w niezliczonych gotyckich katedrach. Pocałowaliśmy klamkę muzeum żywych pierników, więc nie było wyjścia i konsumpcji tych średniowiecznych specjałów dokonaliśmy na miejscu, w delikatesach przy Rynku.
W międzyczasie nie mogliśmy nie zaliczyć lodów w najlepszej toruńskiej cukierni u Lewkowicza, a kolację zjedliśmy w Chlebie i Winie, po wyczerpującym, dwugodzinnym oczekiwaniu na stolik w restauracyjnym barze, które przetrwałem tylko dzięki lanemu Latezkiemu Lezakowi.
Toruń to zjawiskowe miejsce!
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm