Prawdziwy horror
Zaraza jest często osnową oglądanych przez nas horrorów. W scenariuszach zwykle przenosi się od ugryzienia lub innego kontaktu z nosicielem, którym jest zombi, tajemniczy zwierz, lub zwykły, nie objawiający symptomów choroby człowiek. Najczęściej trzy czwarte filmu poświęcone jest poszukiwaniu szczepionki, którą zwykle główny bohater odkrywa przypadkiem, wybawiając świat od katastrofy.
A jaki jest scenariusz tej naszej, rzeczywistej zarazy, której jesteśmy w tych dniach świadkami, a mówiąc ściślej uczestnikami? Media i rządy naszych państw, napisały w scenariuszu naszej zarazy, że aby się zarazić wystarczy jedna cząstka wirusa, a zarażenie jest równoznaczne z wyrokiem śmierci, dlatego nie wolno Ci opuszczać domu, bo przecież chcesz żyć.
Ja wiem. po tym poprzednim zdaniu, większość z Was odsądzi mnie od czci i wiary i stwierdzi, że postradałem zmysły, krytykując zakaz opuszczania domów.
Mimo to nie poddaję się i piszę dalej.
Koronawirus nie jest identycznie niegroźnym wirusem jak grypa. Zabija, a może lepszym słowem będzie przyspiesza śmierć, znacznie bardziej niż zwykła grypa. Uwierzyliśmy jednak, że jest zabójczy dla wszystkich - a to nie jest prawda. W telewizji można zobaczyć przypadki tragicznych zgonów młodych i zdrowych ludzi. Czy to jednak oznacza, że koronawirus zabija młode i zdrowe osoby? Są przypadki, że tak. Ale jeśli lekarz, mówi w telewizji, że koronawirus zabija także młodych ludzi i nie dodaje, że nie dotyczy to nawet promila przypadków, to jest to skrajnie nieodpowiedzialne wprowadzanie w błąd, a nawet manipulacja. Śmierć, młodej, zdrowej, 21-letniej dziewczyny, zarażonej koronawirusem jest wielką tragedią, ale jeśli się o niej mówi, to obowiązkiem mówiącego jest podanie kontekstu, skali, liczb - inaczej zamiast opisywania świata, podawania informacji, tłumaczenia co się dzieje, wzbudza nieracjonalny, niepotrzebny, niepomagający strach.
Włosi zrobili statystykę zgonów osób, które zmarły, będąc w czasie śmierci zarażonymi koronawirusem. Wynika z niej, że średnia wieku tych osób to 79 lat. Tylko jeden procent tych osób miała poniżej 50 lat, a z tego jednego procenta większość miała inne, ciężkie choroby, które mogły być przyczyną ich śmierci. Wynika z tego, że koronawirus, nie zabija młodych i zdrowych osób. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie ma przypadków śmierci młodych i zdrowych osób spowodowanych koronawirusem - są. Ale ważne jest, że ich liczba jest niewielka. Nie jest większa od liczby osób, które umierają na skutek wypadków samochodowych, czy na skutek grypy. A przecież nie zostajemy w domu, ponieważ grozi nam wypadek, albo grypa.
Ja nie krytykuję nakazów pozostania w domu, ani nie namawiam do ich ignorowania. Zakazy te, na obecnym etapie epidemii są konieczne dla maksymalnego powstrzymania epidemii. Cokolwiek można zrobić, aby powstrzymać epidemię - trzeba zrobić. Uważam jednak, że trzeba stawiać sprawy zupełnie inaczej.
Parę dni temu, poruszałem się w Warszawie metrem i autobusem. Była mniej więcej dziesiąta przed południem. W metrze mniej więcej co piąte miejsce zajęte, w autobusie - co trzecie. Zastanawiające natomiast, że zdecydowana większość ludzi, miała powyżej sześćdziesiątki. Tak, nakazy pozostania w domu działają, ale na podstawie obserwacji pasażerów warszawskiej komunikacji miejskiej trzeba dodać, że działają bardziej na ludzi młodszych, niż starszych. I tu właśnie leży problem. Koronawirus jest ogromnym zagrożeniem dla osób starszych i chorych i jednocześnie nie jest, albo jest bardzo niewielkim zagrożeniem dla osób młodych i zdrowych. Dlatego my, ludzie młodzi i zdrowi (ja akurat łapię się do tej grupy tylko częściowo), powinniśmy pozostawać w domu, ale tylko wtedy, kiedy nie mamy bliskich, którzy są starsi i schorowani. I nie chodzi tu tylko o to, żeby im pomóc w sprawunkach. Chodzi o to, aby w trosce o ich bezpieczeństwo, odizolować ich od świata, przez najbliższe tygodnie i zapewnić, że nie będą w ogóle wychodzić z domu. Mówiąc krótko zamiast hasła "zostań w domu" wolałbym słyszeć hasło "zostań w domu, ale jeśli masz starszych lub chorych bliskich, to nie zostawaj w domu i nie bój się wirusa, bo on dla Ciebie nie jest groźny, tylko zapewnij, że Twoi bliscy pozostaną w domu, bo Ty im w tym pomożesz".
Jest jeszcze jedna, ważna kwestia. Chińczycy pokonali koronawirusa za pomocą izolacji i zamknięcia ludzi w ich domach, wyłączali nie tylko knajpy, kina, parki, szkoły ale i fabryki. Kraje europejskie idą podobną drogą. Jest jednak jeden kraj - Szwecja - który podszedł do sprawy inaczej. Nie zamykają tam fabryk, ani nawet szkół czy knajp. Zabraniają zgromadzeń powyżej 500 osób, a izolują tylko ludzi starszych i schorowanych, ale za to dokładniej niż my. Ja nie wiem, czy na tym etapie epidemii to jest dobry pomysł i nie namawiam pozostałej części Europy, aby przyjąć podejście szwedzkie, na tym etapie epidemii. Wiem jednak jedno, jeśli epidemia nie ustąpi w ciągu najbliższych tygodni, świat nie będzie miał wyjścia, będzie musiał przyjąć ten szwedzki model, w przeciwnym wypadku bowiem, poumieramy, ale nie z powodu koronawirusa, tylko z powodu znacznie groźniejszego potwora - braku środków do życia.