1/100

Mój blog

Co mówią liczby
W czasie zarazy najtrudniejsze do zniesienia nie są doniesienia o stale zwiększającej się liczbie zarażeń, ani nawet obrazki ze sznurem włoskich ciężarówek odwożących zwłoki. Najtrudniejsze do zniesienia jest to, że nie wiadomo, kiedy to się skończy.

Człowiek jest oczywiście istotą, która niebywale praktycznie i skutecznie potrafi przyzwyczaić się i przystosować do konsekwencji każdej, nawet długotrwałej tragedii, ale i tak trudno zasypiać z myślą, że i jutro, i za miesiąc nic się nie zmieni.

Wielu mądrych lekarzy i naukowców snuje scenariusze możliwego rozwoju sytuacji. Opinii, symulacji, przewidywań jest mnóstwo, ale bardzo się od siebie różnią i nie widać, aby wyłaniał się z nich jakiś zdecydowanie prawdopodobny scenariusz.

No to i ja dołożę swoje trzy grosze i napiszę co wyczytuję z danych opisujących dotychczasowy przebieg choroby. Od razu jednak zaznaczę, że podobnie jak ci wszyscy naukowcy, tak naprawdę nic nie wiem na temat przyszłości, i nie twierdzę, że potrafię czytać liczby lepiej niż robią to inni.
Wszystko, co napiszę dalej, opiera się na danych z 20 marca 2018 – dane te pobieram z Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (www.ecdc.europa.eu).

Od początku epidemii wirus pojawił się w 165 krajach świata, przy czym całkowita liczba zarażeń przekroczyła 20 tysięcy w Chinach i we Włoszech, 10 tysięcy dodatkowo w pięciu krajach: Iran, Hiszpania, USA, Niemcy i Francja. W dalszych 10 krajach jest większa od 1.000: Korea Południowa, Szwajcaria, Wielka Brytania, Holandia, Austria, Belgia Norwegia, Szwecja, Japonia i Dania. W 47 krajach liczba zarażonych jest pomiędzy 100 a 1000 przypadków, a 101 krajach poniżej 100.

Do analizy wziąłem kraje z największą liczbą zarażeń liczonych od początku epidemii. Za pierwszy dzień epidemii w każdym kraju przyjąłem ten dzień, w którym liczba zarażeń przekroczyła 100. Zgodnie z tą definicją epidemia trwa w Chinach – 62 dni. W Korei - 28, we Włoszech – 26, w Iranie 23, w Niemczech – 20, we Francji – 20, w Hiszpanii - 18, w USA - 17, w Szwajcarii - 17, w Wielkiej Brytanii 15, a w Polsce – 7 dni.

Ponieważ najdłużej epidemia trwała w Chinach, a dziś zdaje się, że ma się tam ku końcowi, to spróbowałem zobaczyć jak ma się charakterystyka chińskiego przebiegu epidemii do innych krajów.

Kiedy statystyki chińskie oczyści się z jednego składnika zaburzającego (Chińczycy w trakcie epidemii na kilkanaście dni obniżyli kryteria uznawania osoby za zarażoną, przez co w tym czasie skoczyła im znacznie liczba zarażonych, ale po kilkunastu dniach wrócili do pierwotnych kryteriów), to okaże się, ze wykres przyrostu zakażeń w Chinach jest bardzo jednoznaczny. Prze pierwsze 18 dni epidemii, dzienne przyrosty zakażeń rosły liniowo od zera do prawie czterech tysięcy osób, aby potem, również liniowo spadać do prawie zera przez kolejne 25 dni. W osiemnastym dniu epidemii mieliśmy zatem szczyt dynamiki epidemii w Chinach, a przyspieszanie do szczytu było szybsze niż zwalnianie po zejściu ze szczytu. Jednocześnie śmiertelność – raportowana jako procent zgonów osób z koronawirusem w stosunku do liczby zarażonych w kolejnych dniach (zgony i zarażenia liczone zawsze od początku epidemii do dnia pomiaru) - od czwartego dnia epidemii malała z 3.5% do 2.5% w osiemnastym dniu, aby potem systematycznie rosnąć do ponad 4% w sześćdziesiątym dniu.

We Włoszech mamy 25 dni epidemii za sobą. Przez połowę tego czasu mieliśmy do czynienia z geometrycznym, a więc bardziej dynamicznym niż w Chinach wzrostem przypadków zarażeń. W drugiej połowie wzrosty wróciły do liniowych i stabilnych. Śmiertelność we Włoszech notuje stały i liniowy wzrost od 2% w siódmym dniu do prawie 9% w 25 dniu epidemii. Póki co, statystyki włoskie nie dają żadnych oznak, aby sytuacja ta miała się zmienić. Moim zdaniem ratunkiem na powstrzymanie wzrostów we Włoszech może być pogoda. Zakładam, że zarażalność koronawirusem spada wraz ze wzrostem temperatury jak dla grypy. Przykładowo w Polsce tygodniowa zarażalność na grypę spada dziesięciokrotnie pomiędzy zimą a latem (w lutym około 200 tysięcy ludzi, w sierpniu około 20 tysięcy).

Warto zwrócić uwagę na fakt, że we Włoszech w dniu wczorajszym zmarło prawie pięćset osób z koronawirusem (dokładnie 473 osoby). Zakładając, że w tym 60 milionowym kraju dziennie umiera średnio 2.000 osób (w 37 milionowej Polsce umiera około tysiąca osób dziennie, więc we Włoszech będzie to jakieś dwa razy więcej), to oznacza to, Włochy doszły do sytuacji, w której prawie jedna czwarta zmarłych tego dnia miała w sobie koronowirusa. Mnie nurtuje jedno pytanie. Czy ogólny wskaźnik śmiertelności w Włoszech wzrósł od początku roku, a jeśli tak to o ile? Jeśli dzienna liczba zgonów we Włoszech wzrosła od stycznia o 500 osób, to oznacza to, że zabił je korona wirus, a jeśli nie zmieniła się, to znaczy, że przyczyny były inne. Czemu Włochy nie publikują takich danych? Czemu nikt nie stawia tego pytania Włochom?

W trzecim co liczby zarażeń kraju świata – Iranie, przyrosty zarażeń i zgonów zaczynają spadać. Epidemia trwa od 23 dni a szczyt dynamiki osiągnęła w 18 dniu – jak w Chinach. Wygląda na to, że Iran ma szczyt za sobą, a epidemia zaczyna ustępować. W Iranie są ciekawe statystyki śmiertelności. Spadały od 10% do 3% przez pierwsze 11 dni aby potem rosnąć przez kolejne 12 dni do 7%.

Statystyka zachorowań i śmiertelności w Hiszpanii jest bardzo podobna do włoskiej. Epidemia zaczęła się w Hiszpanii 8 dni później w stosunku do Włoch i póki co wydaje się, że będzie się rozwijać włoską drogą.

W Stanach Zjednoczonych mamy 17 dni epidemii, ale bardzo dynamiczy, geometryczny wzrost zachorowań. Wydaje się, że tam epidemia się dopiero rozkręca i w krótkiej perspektywie USA mogą stać się liderem zachorowań. Ciekawe, że wraz z geometrycznym wzrostem zachorowań spada śmiertelność – od 7% na początku do 1% obecnie.

W Niemczech mamy 20 dni epidemii. Dotąd krzywa wzrostów nie wykazywała dużej dynamiki a w ostatnich dniach nawet ustabilizowała się. Niemcy mają jeden z najniższych wskaźników śmiertelności - poniżej czwartej części procenta. Jednak dziś, 20 dnia epidemii stało się coś dziwnego – zanotowano w jeden dzień ogromy wzrost zarażeń – 5940 przypadków. Do dnia poprzedzającego było ich w sumie około 8 tysięcy. Jednocześnie zgłoszono 30 przypadków zgonów, a dotąd ich liczba wynosiła w sumie 13. W najbliższych dniach zobaczymy co to oznacza.
Statystyka zachorowań i śmiertelności we Francji jest bardzo podobna do włoskiej. Epidemia zaczęła się w Hiszpanii 6 dni później w stosunku do Włoch i póki co wydaje się, że będzie się rozwijać włoską drogą.

Statystyka zachorowań i śmiertelności w Korei jest bardzo podobna do chińskiej. Korea jest w 28 dniu epidemii, a szczyt dynamiki jej wzrostów przypadał szybciej niż w Chinach – w 12 dniu. Jednocześnie śmiertelność utrzymywała się w między 1% a 1.5%.
Podsumowując wygląda na to, że Azja powoli otrząsa się z koronawirusa, a Europa i Stany Zjednoczone mają szczyty przed sobą. Moim zdaniem w ciągu tygodnia, dwóch kolejne kraje zaczną przechodzić przez szczyty, a dynamiczny odwrót epidemii nastąpi w ciągu 3 – 4 tygodni, wraz ze zwiększającą się temperaturą. To chyba jednak bardziej zaklinanie rzeczywistości, niż wyczytywanie z liczb...
© wangog.pl
Strony internetowe dla firm