2021-01-30
Polityka
Od poczęcia do śmierci
Kaczyński znów wyciągnął zawleczkę i rzucił granatem w kierunku umęczonego pandemią suwerena. Widać, że ten zgorzkniały, zawistny i przepełniony nienawiścią starzec, którego największym i jedynym skutecznie zakończonym, życiowym dokonaniem jest skłócenie Polaków, nie spocznie, dopóki nie zamieni Polski w państwo wyznaniowe, brutalnie narzucając narodowi swój własny światopogląd, zmuszając kobiety i ich bliskich do niewyobrażalnych cierpień oraz czyniąc pośmiewisko z naszego kraju w cywilizowanym świecie.

Pierwszy raz zrobił to w 2017 roku, ogłaszając projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. W proteście czarnych parasolek, na ulice wyszło wtedy kilkaset tysięcy wściekłych ludzi, a Kaczyński wycofał się z tych zmian.

Druga próba nastąpiła w październiku 2020. Tym razem jednak wybrał prostszą drogę. Zamiast pełnej ścieżki legislacyjnej, która wymagałaby kosztów politycznych, wystarczyło użyć przejętego na początku rządów Trybunału Konstytucyjnego, kierowanego przez udającą niezawisłość magister Przyłębską. Wyrok Trybunału znów spowodował masowe protesty, których Kaczyński wystraszył się, ale przetrzymał, otoczony niezliczonymi kordonami policji.

Na publikację wyroku zdecydował się dopiero w styczniu, po trzech miesiącach od decyzji Trybunału, której nie opublikowano niezwłocznie jak nakazuje Konstytucja, bo w państwie PIS to nie Konstytucja decyduje o terminach publikacji wyroków.

Wejście w życie nowych przepisów, poprzedziła publikacja uzasadnienia do październikowego wyroku. Zadałem sobie trudu i zaznajomiłem się z tym dokumentem w szczegółach. Nie jest to łatwy dokument, zwłaszcza dla kogoś, kto nie jest prawnikiem, jednak nietrudno nie zauważyć jakiej manipulacji dopuścił się Trybunał magister Przyłębskiej.

Wyrok mówi, że dopuszczalność usuwania ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodna z Konstytucją RP, a dokładnie z artykułem 38 w związku z artykułem 30 w związku z artykułem 31 ustęp 3.

A co mówią te artykuły naszej Konstytucji ?

Artykuł 38 mówi, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.

Artykuł 30 mówi, że „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”.

Artykuł 31, ustęp 3 mówi: „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”.

W największym skrócie, Trybunał w swoim uzasadnieniu użył następującego rozumowania. Ponieważ życie ludzkie rozpoczyna się w momencie poczęcia, więc już w okresie prenatalnym Rzeczpospolita Polska zapewnia człowiekowi ochronę prawną. A skoro ta ochrona prawna ma być zapewniona, to aborcja jest niezgodna z konstytucją.

Manipulacja polega na tym, że Konstytucja w żadnym punkcie nie określa, kiedy zaczyna się życie ludzkie, więc Trybunał, którego jedyną rolą jest badanie zgodności ustaw z Konstytucją, ocenił tę zgodność nie w oparciu o zapisy Konstytucji, a opierając się na światopoglądzie Jarosława Kaczyńskiego.

Ja przyznaję, trójkę swoich dzieci zacząłem kochać w chwili, w której dowiedziałem się, że ich Matka jest w ciąży i dokładnie od tej właśnie chwili nie ulegało dla mnie żadnej wątpliwości, że to ludzie z krwi i kości, mimo, że w chwili tej, byli jeszcze mikroskopijnymi zarodkami, które miały jeszcze przed sobą prawie całe dziewięć miesięcy do odcięcia pępowiny.

Nie wydaje mi się jednak, żeby było konieczne, aby nasza Konstytucja musiała regulować, w którym momencie zaczyna się ludzkie życie. Dla jednych może to być moment poczęcia. Dla świętego Tomasza z Akwinu był to moment połączenia się duszy rozumnej z organizmem dziecka, czyli 40 dzień ciąży dla chłopców i 90 dzień ciąży dla dziewczynek. Inni uważają z kolei, że ludźmi stajemy się w momencie narodzin.

Ja miałem szczęcie, bo moje dzieci urodziły się zdrowe. Gdyby okazało się jednak, że któreś z nich zostało poczęte z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem lub nieuleczalną chorobą, to chciałbym, aby decyzję o tym, czy ma się urodzić podjęła jego Matka. Byłoby nieludzkie, gdyby decyzję tę miał podjąć za nią ktoś inny, a już na pewno nie ten zrzędliwy i oderwany od świata cynik z Żoliborza, który ubzdurał sobie, że wie najlepiej, co jest dobre dla ludzi.

Warto zapoznać się ze zdaniem odrębnym, złożonym do wyroku Trybunału przez profesora Leona Kieresa – jedynego wśród członków TK niepowołanego przez obecną władzę, który na 32 stronach, metodycznie i celnie wyjaśnia, dlaczego nie podziela wyroku i jego uzasadnienia, mimo iż jego światopoglądowe credo, od którego rozpoczyna swój wywód brzmi literalnie tak: „Uważam, że życie ludzkie powstaje w momencie poczęcia, prawo do życia jest prawem przyrodzonym każdego człowieka, obowiązkiem państwa jest podejmowanie skutecznych działań na rzecz ochrony życia każdego człowieka, także w fazie prenatalnej, bez względu na koszty ekonomiczne, aborcja – niezależnie od przyczyn – jest pozbawieniem życia człowieka. Moje poglądy w powyższych sprawach zostały ukształtowane przez naukę społeczną i doktrynę Kościoła Katolickiego i – o ile wolno mi to oceniać – są z nimi w pełni zgodne.”.

Zostawmy jednak historię przeprowadzenia tej religijnej krucjaty, którą zafundował nam Kaczyński, rękoma wiernej nibysędziny, magister Przyłębskiej. Wyrok stał się faktem i nic nie będzie w stanie go zmienić, za co chciałbym postawić zarzut Marcie Lempart i Tobie, drogi czytelniku.

Zacznijmy od Marty Lempart. Bez dwóch zdań zrobiła i robi wielką robotę. To, że Kaczyński nie opublikował wyroku w październiku, to niewątpliwie w sporej mierze zasługa Marty Lempart – sprawnej i charyzmatycznej organizatorki protestów. Popieram te protesty całym sercem, sam z resztą wielokrotnie w nich uczestnicząc. Uważam jednak, że retoryka tych protestów powoduje, że są one mało skuteczne, ponieważ nie zjednuje im ona zwolenników.

Podpisuję się pod zdaniem, że Kaczyński i jego akolici to przestępcy, jednak nie używałbym takich słów na wiecach. Podoba mi się hasło ***** ***, sam często go używam, jednak nie czyniłbym z niego głównego hasła manifestacji, bo to tylko woda na młyn pisowych funkcjonariuszy oraz powód dla tych mniej zdecydowanych, żeby uznać te manifestacje za hucpę i wygłupy.
Wyobrażam sobie, że na większości popierających PIS lub na tych, którzy stoją z boku lub na tych, którzy mają wszystko głęboko gdzieś, wyrażenie „w*********ć” raczej nie wywrze pozytywnego wpływu.

Myślę, że zamiast „Jarek, od******l się od mojej waginy”, bardziej prawdopodobne jest, że do myślenia da im transparent „Jarek, nie krzywdź mnie”. Na sam koniec przecież, chodzi o to, aby do tych protestów przyłączyło się jak najwięcej ludzi. Ta retoryka, w tym zakresie, jest moim zdaniem kontrskuteczna.

A teraz chciałbym zwrócić się do Ciebie, czytelniku. Myślę, że gdyby przez miesiąc na ulice wychodził milion ludzi, Kaczyński wycofałby się ze zmian w ustawie o planowaniu rodziny, a dwa miliony przez miesiąc, zmiotłyby jego rządy z powierzchni ziemi. Tak się jednak nie stanie, bo Ty siedzisz w domu. Być może mylę się, bo jesteś już w podeszłym wieku i nie powinieneś wychodzić z domu, albo przeciwnie - jesteś częstym uczestnikiem tych marszów. Jeśli tak, to przepraszam, za zbyt pochopnie postawiony zarzut.
Jak chcesz się podpisać?
Twój komentarz
blad

Lubię to   Skomentuj   
do góry
Mój blogO mnieNewsletterKontakt
polecam poniższe strony internetowe:
www.haer2.pl
www.onlinekoronawirus.pl
www.hr2system.pl
www.hr2audyt.pl
www.hr2bardziej.pl
www.liveslide.pl
ta strona internetowa została stworzona przez: