2021-09-25
Życie
Jestem gejem
W maju tego roku para gejów z Warszawy zorganizowała happening na rynku dumnego i wolnego od LGBT miasta Łowicz. Zbierali podpisy pod petycją w sprawie wprowadzenia zakazu sprzedaży serków homogenizowanych. Co prawda wiele osób odmówiło udziału w proteście, ale i tak udało im się zebrać całkiem pokaźną liczbę podpisów. „Kojarzy się dwuznacznie. No ja jestem dorosła, ale dzieci…" – rzuciła jedna z podpisujących się pod protestem kobiet.

Ty byś tak pewnie nie powiedział i nie złożyłbyś swojego podpisu pod taką petycją. To prawda – Polacy są różni i nie cała Polska myśli tak samo. Nie zmienia to jednak faktu, że jako naród jesteśmy nietolerancyjni, a te wszystkie peany o Polsce – wielowiekowej ostoi tolerancji, szacunku i niezbywalnych praw człowieka można raczej między bajki włożyć.

Nasz brak tolerancji najjaskrawiej pokazuje nasz stosunek do ludzi nieheteroseksualnych, podsycany cyniczną paplaniną akolitów Kaczyńskiego o lewactwie zalewającym nasz kraj i konieczności obrony naszych rodzin przed nihilizmem i ideologiami gender.

Często spotykam się z poglądem, że akceptacja przez państwo niehetoroseksulanych orientacji, usankcjonowanie związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych jest zaprzeczeniem naszej tradycji i szybko doprowadzi do upadku naszej cywilizacji. Nic bardziej mylnego. Myślę, że takie opinie są wyłącznie zasłoną dymną dla braku tolerancji i szacunku wypowiadających je ludzi. Tak naprawdę kryje się za nimi strach przed innością i brak otwartości na zmiany. Dla mnie akceptacja dla innych orientacji, dopuszczenie związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych to prawdziwe świadectwo tolerancji, otwartości i szacunku dla innych przejawiane przez społeczeństwa.

Dziś, ludzie o progresywnych poglądach na kwestie płci, orientacji i edukacji seksualnej często są oskarżani o zrywanie z naszą tradycją i szkodzenie polskiej rodzinie. To zarzut fałszywy. Akceptacja odmiennych orientacji, w żadnym stopniu nie szkodzi polskiej rodzinie, szacunek i tolerancja nie są zaprzeczeniem naszych tradycji, edukacji seksualnej nie można mylić z seksualizacją, a z zapisów naszej Konstytucji, o szczególnej ochronie małżeństwa, rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny, nie da się wywieść, że związki nieheteroseksualne są przez Konstytucję zakazane.

W naszym społeczeństwie pokutuje wiele trudnych do zrozumienia uprzedzeń. Człowiek nieheteroseksualny jest wybrakowany. Homoseksualizm to choroba, którą można się zarazić i z której można się wyleczyć. Bycie nieheteroseksualnym to wstyd, który trzeba ukrywać, bo co ludzie powiedzą. Lepiej nie mieć syna, niż mieć homoseksualistę. Homoseksualizm jest nienormalny. Edukacja seksualna krzywdzi. Każdy homoseksualista to pedofil. Każdy pedofil to homoseksulista. Te uprzedzenia w jakimś stopniu biorą się z niewiedzy, w jakimś stopniu zostały wyniesione z rodzinnego domu, a w jakimś stopniu są zakorzenione w naszej historii i tradycji i świadczą o naszym braku tolerancji.

Największym straszakiem, wykorzystywanym przez myślących „konserwatywnie”, w celu zapobieżenia przed całkowitym upadkiem wartości jest kwestia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Ich zdaniem, gdyby do tego doszło, niechybnie świadczyłoby to o całkowitej klęsce naszej ojczyzny w walce z lewactwem czyhającym za naszą zachodnią granicą. Przekonanie o tym, że wychowanie dziecka przez dwóch mężczyzn lub dwie kobiety, krzywdzi dziecko, wyrządza mu nieodwracalne szkody i nieuchronnie prowadzi do zmiany jego orientacji seksualnej to nic innego jak świadectwo głębokiego braku tolerancji, braku szacunku i zawiści. Ja w każdym razie podpisałbym się obiema rękoma pod regulacjami, które umożliwiłyby w Polsce adopcję dla par jednopłciowych.

Homoseksualizm od wieków był uznawany za chorobę, dewiację i wynaturzenie. Światowa depatologizacja homoseksualizmu miała miejsce dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na pamiątkę tego wydarzenia 17 maja został ustanowiony jako Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Dziś w Europie jest 14 państw, które uznają małżeństwa osób tej samej płci, przyznając im identyczne prawa jak w przypadku małżeństw różnopłciowych łącznie z prawem do adopcji dzieci. Są to: Holandia, Belgia, Hiszpania, Norwegia, Szwecja, Islandia, Dania, Francja, Wielka Brytania, Luksemburg, Niemcy, Słowenia, Irlandia, Finlandia.

Z czego wynika ten nasz, polski brak tolerancji dla osób innej orientacji. Nie wiem.

Dla mnie tolerancja jest bardzo silnie powiązana z szacunkiem do innych i otwartością na innych ludzi oraz ciekawością świata, a my, Polacy, na tych polach wypadamy nie najlepiej.

Ten nasz narodowy brak tolerancji doskonale i cynicznie wykorzystał Jarosław Kaczyński. Dzięki temu, między innymi, zdobył i ciągle utrzymuje władzę w Polsce. Spowolnił też, a może nawet zatrzymał na chwilę, zmiany, jakie dokonywały się w naszym kraju od trzech dekad w kierunku większej otwartości i tolerancji.

Smutne, że jesteśmy tacy nietolerancyjni. Inne nie jest przecież nienormalne. Inne jest ciekawe.
Jak chcesz się podpisać?
Twój komentarz
blad

Lubię to   Skomentuj   
do góry
Mój blogO mnieNewsletterKontakt
polecam poniższe strony internetowe:
www.haer2.pl
www.onlinekoronawirus.pl
www.hr2system.pl
www.hr2audyt.pl
www.hr2bardziej.pl
www.liveslide.pl
ta strona internetowa została stworzona przez: