2021-09-18
Pandemia
Zaszczepiony, bez maseczki
Po półtora roku pandemii, w środku czwartej fali, ludzie i rządy zachowują się irracjonalnie, a mówiąc bardziej precyzyjnie głupio, żeby nie powiedzieć idiotycznie. Na potrzeby tego posta postanowiłem jednak trzymać fason i pozostać przy słowie "irracjonalnie".

Zacznijmy od liczb. Na dziś 43% mieszkańców ziemi jest w pełni zaczepionych, a dla krajów rozwijających się, w których mieszka co dziesiąty ziemianin, wskaźnik ten wynosi niecałe 2%.

W ubiegłym roku lekarze przewidywali, że społeczeństwa nabiorą odporności zbiorowej przy poziomie 60-70% wyszczepień populacji. Dziś podnoszą te progi, a nawet twierdzą, że przy nowych mutacjach wirusa osiągnięcie zbiorowej odporności być może w ogóle nie będzie możliwe.

Porównując szczyt trzeciej fali koronawirusa, z aktualnym stanem fali czwartej widać, że w Portugalii, w której poziom wyszczepienia to 81% populacji (najwięcej na swiecie) liczba zakażeń spadła o 90%, a liczba zgonów o 95%. W Hiszpanii, gdzie wyszczepiono 76% populacji, zarażenia spadły o 90%, a zgony o 95%. We Włoszech z poziomem wyszczepienia 65% zarażenia spadły o 80%, a zgony o 90%. W Wielkiej Brytanii z poziomem wyszczepienia 65% zarażenia spadły o 40%, a zgony o 90%. W Izraelu z poziomem wyszczepienia 63% zarażenia wzrosły o 10%, a zgony spadły o 50%. W Niemczech z poziomem wyszczepień 62% zarażenia spadły o 50%, a zgony o 80%. W USA z poziomem wyszczepienia 54% zarażenia spadły o 30%, a zgony o 50%. W Rosji z poziomem wyszczepienia 28% zarażenia spadły o 30%, a zgony wzrosły o 30%. Dla Polski trudno jeszcze mówić o tych danych, ponieważ u nas czwarta fala nie nabrała jeszcze rozpędu. Patrząc jednak na statystyki z innych krajów i biorąc pod uwagę nasz niski poziom wyszczepień i dane z trzeciej fali, w czwartej fali należy spodziewać się około 15 tysięcy zarażeń dziennie i 300 zgonów.

Z powyższych danych wyraźnie widać, że im wyższy poziom zaszczepienia społeczeństwa, tym bardziej siła rażenia wirusa słabnie. Trzeba też zauważyć, że nawet poziom wyszczepień powyżej 70% nie gwarantuje, że wirus znika całkowicie.

Bezsprzecznie szczepienia chronią przed zarażeniem i śmiercią. Jak podaje polskie Ministerstwo Zdrowia, wśród wszystkich 1.3 miliona Polaków zarażonych covid od początku szczepień, mniej niż 1% to osoby zaczepione. A wśród wszystkich 40 tysięcy osób, które umarły w związku z covid od chwili, kiedy zaczęliśmy się szczepić, mniej niż 2% to osoby zaszczepione. To dobrze pokazuje skuteczność szczepionek.

Szczepionki są jedyną bronią, jaką ludzie wymyślili do walki z covid. Nie jest nią lockdown, który okazał się nieskuteczny, a do tego miał ogromnie negatywne skutki uboczne. Na szczęście wydaje się, że politycy to zrozumieli i w żadnym kraju nie będą już zamykać restauracji i siłowni.
Podobnie jest z maseczkami. Nie są one w stanie zatrzymać covidu i uważam, że obowiązek ich noszenia jest irracjonalny. Maseczki oczywiście w jakimś stopniu, moim zdaniem niewielkim, ograniczają rozprzestrzenianie się wirusa, jestem jednak przekonany, że kiedy w zatłoczonym metrze pojawi się osoba roznosząca wirusa, to niezależnie od tego, że wszyscy pasażerowie łącznie z nosicielem mają założone maseczki, to nie będą one w stanie zatrzymać transmisji wirusa.

Mówiąc najprościej, wirus przenosi się w skupiskach ludzkich, a maseczki mogą co najwyżej nieznacznie ograniczyć transmisję. Nie możemy jednak zabronić ludziom spotykania się, próbowaliśmy robić to w ubiegłym w ubiegłym roku z opłakanym skutkiem.

Zupełnie inną kwestią jest konsekwencja rządów, a raczej jej brak w odniesieniu do kontroli nakazu noszenia maseczek. Podczas sierpniowego wyjazdu do Rzymu doświadczyłem tej konsekwencji na własnej skórze. W Rzymie obowiązek noszenia maseczek w pomieszczeniach jest restrykcyjnie egzekwowany przez policję. Dozorca kamienicy, w której mieszkałem, o mamy włos nie podał mnie na policję, za to, że nie zakładałem maseczki przechodząc od wejścia do budynku do windy, mimo, że kamienica była pusta z powodu wakacji. W knajpowej dzielnicy, tysiące osób tłoczyło się na ulicach i w restauracyjnych ogródkach bez maseczek, bo nie ma tam obowiązku noszenia maseczek na wolnym powietrzu, ale jeśli ktoś chciał usiąść wewnątrz lokalu, musiał pokazać paszport covidowy. U nas podczas ubiegłorocznego lockdownu policja natychmiast wlepiała mandat za brak maseczki, a jeśli ktoś jej nie założył w środkach komunikacji to natychmiast otrzymywał reprymendę od innych pasażerów. Dziś polska policja nie wlepia już mandatów, bo takie instrukcje otrzymała od rządzących, którzy nie chcą się narazić swoim wyborcom, bo spora część Polaków, zwłaszcza tych wielbiących dobrą zmianę, uważa, że obowiązek noszenia maseczek zabiera im wolność, albo że covid to bujda. To oczywiście irracjonalne.

Prawie połowa Polaków nie chce się szczepić i to jest bardzo irracjonalne. To oczywiście nie jest wyłącznie nasz polski problem. Ma go większość europejskich państw, ale my, z naszymi pięćdziesięcioma procentami jesteśmy w ogonie Europy.

Namawianie do szczepień, organizowanie loterii, prowadzenie akcji promocyjnych sens ma, ale raczej nie przyniesie znaczących efektów.

Rządy powinny niezwłocznie wprowadzić obostrzenia dla osób niezaszczepionych. Te, które tego nie robią działają irracjonalnie. W Europie zachodniej wprowadzono to już w wielu miejscach. W Rzymie nie można było wejść do żadnego muzeum bez paszportu covidowego. W Polsce z wprowadzeniem takich restrykcji będzie raczej ciężko, bo nasi rządzący boją się narazić wyborcom i udają prawych i sprawiedliwych, twierdząc, że takie restrykcje mogą naruszyć obywatelskie prawa.

Największą irracjonalnością rządów jest niewprowadzanie obowiązkowości szczepień. Skoro szczepienia są jedynym sposobem na zatrzymanie wirusa, a wirus jest poważnym zagrożeniem dla ludzi, to wydaje mi się oczywiste, że każdy rozsądny kraj powinien to niezwłocznie wprowadzić. I sądzę, że wszelkie argumenty dotyczące praw człowieka i wolności obywatelskich nie mają tu zastosowania, bo w stanie wyższej konieczności, w stanie zagrożenia ludzkiego życia, pewne decyzje należy bezwzględnie wprowadzać.

Przerażają mnie słowa człowieka, wybranego na prezydenta naszego kraju, który mówi, że nigdy nie zgodzi się na wprowadzenie obowiązkowych szczepień. To nic innego jak przymilanie się do swoich wyborców i dawanie do zrozumienia, że ma się głęboko gdzieś te 100 tysięcy nadmiarowych covidowych zgonów.

Według mnie ani rządy krajów zachodu, ani nasz rząd nie wprowadzi obowiązkowości szczepień. Różnica polega tylko na powodzie, dla którego tego nie zrobią. Rządy zachodnie nie zrobią tego, bo opatrznie rozumieją prawa człowieka, a nasz rząd - ze strachu przed spadkiem notowań.
Jak chcesz się podpisać?
Twój komentarz
blad

Lubię to   Skomentuj   
do góry
Mój blogO mnieNewsletterKontakt
polecam poniższe strony internetowe:
www.haer2.pl
www.onlinekoronawirus.pl
www.hr2system.pl
www.hr2audyt.pl
www.hr2bardziej.pl
www.liveslide.pl
ta strona internetowa została stworzona przez: