2021-04-24
Pandemia
Szczepimy się i umieramy
Jestem szczęśliwcem, bo zostałem już zaszczepiony. To wprawdzie pierwsza dawka Pfizera, drugą mam zaplanowaną na koniec maja, ale za sprawą tego delikatnego ukłucia zdążyłem już nabrać poczucia ochrony przed świństwem, które opanowało świat.

Kiedy tylko pojawiły się wieści, że naukowcy kończą prace nad szczepionką, nie ulegało dla mnie żadnej wątpliwości, że zaszczepię się najszybciej, jak będzie to możliwe. W styczniu, kiedy rząd rozpoczął szczepienia od seniorów, a wszystkim udostępnił możliwość złożenia oświadczenia o chęci zaszczepienia, niezwłocznie złożyłem takie oświadczenia i rozpocząłem grzeczne oczekiwanie na swoją kolej.

Nieoczekiwanie, na początku kwietnia zadzwonił do mnie automat rządowy i zaproponował mi termin szczepienia na 19 kwietnia, cztery kilometry od mojego domu. Z radością potwierdziłem automatowi, że chętnie skorzystam z przedstawionej propozycji i tak oto, bez żadnych działań z mojej strony zostałem zaszczepiony.

Czemu to dziwne? Bo rząd tygodniami zapewniał, że w pierwszej kolejności, tuż po pracownikach służby zdrowia, zabierze się za szczepienia osób najstarszych, dla których wirus stanowi największe niebezpieczeństwo, a tymczasem zaszczepił mnie – pięćdziesięciolatka, mimo, że jeszcze kilkaset tysięcy osób w starszym wieku, którzy zostali zapisani na szczepienie, ciągle na nie czeka.

Dlaczego tak dzieje? Bo przyjęto idiotyczne rozwiązania w programie szczepień. Najpierw, jeszcze w styczniu, kiedy szczepionek było jak na lekarstwo rząd wymyślił, że najstarsi, którzy chcą się zaszczepić, muszą sami wydzwonić sobie termin szczepienia. Nie miało to kompletnie sensu.

Wystarczyło przecież, aby na spokojnie, jeszcze w listopadzie czy grudniu ubiegłego roku, zanim pojawiły się transporty szczepionek, każda przychodnia zebrała numery telefonów od ludzi ze swojego rejonu, którzy się chcą zaszczepić, a potem w styczniu, kiedy otrzymała pierwsze szczepionki, dzwonić do wszystkich ze swojego rejonu, zaczynając od najstarszych i zapraszać ich na szczepienie. Czemu rząd nie wpadł na tak proste rozwiązanie? Bo ten rząd nie ma zaufania do lokalnej Polski i wszystko musi organizować centralnie.

W lutym / marcu okazało się, że wymyślony przez rządowych dyletantów program szczepień ma jeszcze jedną przykrą wadę. Ludziom, którzy są zapisani na szczepienia z kilkutygodniowym wyprzedzeniem zdarza się czasami nie stawić w wyznaczonym dniu do przychodni. I wtedy przychodnia ma problem, bo zostaje na koniec dnia z kilkoma wolnym szczepionkami, których nie może użyć. Nie może bowiem przyspieszyć terminu szczepienia dla umówionych później – bo nie ma do tych ludzi numeru telefonu. Nie może także dać szczepionki przypadkowej osobie, bo złamie przepisy, z których wynika, że szczepimy w kolejności od najstarszych. Jak zatem sobie radziły z tym przychodnie? Szczepiły po cichu znajomych, rodzinę albo mieszkańców okolicy. Rząd wiedział o tym, bo każdy zaszczepiony trafia do centralnego systemu, ale przymykał na to oko, no bo co miał zrobić. Gdzie tu sens i logika?

W ubiegłym tygodniu rząd zmienił te kretyński przepis i w tej chwili, jeśli przychodni zostaną wolne dawki, może je w zgodzie z przepisami aplikować dowolnie wybranym osobom. Od razu przed przychodniami zaczęły się tworzyć kolejki chętnych na niechciane szczepionki, które można przyjąć bez żadnych zapisów.

Skalę absurdu pokazują liczby. Na dziś zaaplikowano w Polsce około 10 milionów szczepionek, z czego dwie trzecie przyjęły osoby 60+, a aż jedną trzecią osoby poniżej sześćdziesiątego roku życia, mimo że jeszcze kilka milionów osób 60+, którzy chcą się zaszczepić czeka na swoją kolej.
Rząd ciągle trzyma się nierozsądnego centralnego rozwiązania programu szczepień.

Zapowiedziano, że po 10 maja, każdy dorosły Polak otrzyma skierowanie na szczepienie. Ja się pytam po co? Jeśli każdy dorosły może się zaszczepić, to po co mu skierowanie? Po co ta cała logistyczna operacja? Czy nie mógłbym od razu zapisać się na szczepienie, nie czekając na skierowanie? A najlepiej w mojej przychodni, a nie w Szczecinie?

W programie szczepień absurd goni absurd. Tak naprawdę jednak, nie stanowi to żadnego problemu. Można oczywiście było przeprowadzić ten cały proces z głową i logiką, ale nieprzemyślane i po prostu głupie działania rządu nie są w stanie zatrzymać tego procesu, a co najwyżej trochę go spowolnią i wkurzą sporą rzeszę naszych rodaków.

Prawdziwy problem to śmierć. Druga i trzecia fala pandemii, wieloletnie zaniedbania w naszej służbie zdrowia oraz zaniechania i błędy naszego rządu spowodowały prawie 100 tysięcy nadmiarowych zgonów Polaków w ciągu ostatniego roku. Oby szczepienia zatrzymały ten armagedon.
Jak chcesz się podpisać?
Twój komentarz
blad

Lubię to   Skomentuj   
do góry
Mój blogO mnieNewsletterKontakt
polecam poniższe strony internetowe:
www.haer2.pl
www.onlinekoronawirus.pl
www.hr2system.pl
www.hr2audyt.pl
www.hr2bardziej.pl
www.liveslide.pl
ta strona internetowa została stworzona przez: