2021-04-18
Życie
Przepis na dziecko
Mój sąsiad zza płota nabył drogi zestaw wypoczynkowy z białej skóry i zaprosił nas na jego oglądanie. Ponieważ zdawał sobie sprawę, że jego trzyletni chrześniak, a mój syn Mateusz w owym czasie intensywnie rozwijał swoje plastyczne umiejętności na ścianach naszego domu, więc przed wizytą przezornie pochował wszystkie przybory do pisania. Na nic się to jednak zdało. Kiedy wróciliśmy z kuchni dzierżąc kubki ze świeżo zaparzoną herbatą, w centralnym miejscu kanapy pojawiło się bezładne graffiti, wyglądające na wykonane tym charakterystycznym kolistym ruchem nieskrępowanego dziecięcego ramienia.

Sprawca nie próbował tuszować dowodów. Trzymał w dłoni czarny flamaster i sprawiał wrażenie zadowolonego ze swojego dzieła. Wyraźnie wkurzony sąsiad krzyknął w kierunku Mateusza „Co to jest?”, a ten przechylając lekko głowę i bez dłuższego zastanowienia odpowiedział: „Moze bulkan”.

Dziś Mateusz ma 25 lat. Julka 22. Maja 15.

Jakie są te moje dzieci? Oczywiście najmądrzejsze i najładniejsze. Powie tak każdy rodzic. Bo dla każdego rodzica, jego dzieci są najmądrzejsze i najładniejsze.

Co jednak sprawiło, że są właśnie takie, a nie inne? Co ukształtowało ich charakter? Co miało największy wpływ na sposób ich postrzegania świata? Od czego zależy ich nastawienie do innych? Co spowodowało, że przyjmą taki, a nie inny sposób na radzenie sobie z wyzwaniami?

Na te pytania ludzie znajdują przeróżne odpowiedzi. Jedni uważają, że największy wpływ na to mają geny, i że w głównej mierze jesteśmy tacy, jacy byli nasi rodzice i dziadkowie. Według innych, najważniejszym czynnikiem jest otaczające środowisko: podwórko, szkoła, rówieśnicy. Trzecia grupa, uważa, że przede wszystkim kształtują nas ci, którzy w głównej mierze zajmują się naszym wychowaniem, czyli rodzice, a czasami dziadkowie, albo inni opiekunowie. Prawda jak zawsze leży gdzieś po środku. To na kogo wyrosną nasze dzieci jest zawsze kombinacją trzech wpływów: genów, środowiska i rodziców.

Według mnie, wszystko leży w rękach rodziców. Nie twierdzę, że geny i środowisko nie mają wpływu na nasze dzieci. Uważam jednak, że to rodzice mają, czy może lepiej mogą mieć, zdecydowany wpływ na swoje dzieci. Gdybym miał określić to obrazowo w procentach, powiedziałbym, że geny to 10%, środowisko 20%, a rodzice 70%.

W dalszej części tego artykułu zebrałem, moim zdaniem najważniejsze kwestie związane z tak zwanym wychowaniem dzieci.

Prośba do Ciebie czytelniku, abyś nie traktował tego, co za chwilę przeczytasz, jako próbę narzucenia przeze mnie jedynej słusznej prawdy. Sprawa wychowania dzieci jest kwestią, z którą każdy rodzić musi zmierzyć się w jego własny sposób. I sposób ten jest zawsze najlepszy, bo to jego sposób. Ja postanowiłem spisać, co według mnie jest najlepsze i nie oczekuję, że każdy podzieli mój punkt widzenia. I jedna uwaga dotycząca formy. Przyjąłem formę namawiającą do działania: „zrób”, „traktuj”, „daj” oraz pełną sformułowań „powinno się” i „należy”. Nie daj się jednak zwieść. Nie wybrałem tej formy, po to, aby Cię pouczać, a jedynie z praktycznej strony, bo taka narracja jest najprostsza. Miłej lektury 😊

Traktuj jak dorosłego

Od urodzenia, a nawet wcześniej, kiedy jest jeszcze w brzuchu mamy mów do niego normalnie i załóż, że Cię rozumie. Nie używaj wyrażeń typu „miu miu” i „tiu tiu”. Ono zaczyna być rozumną istotą znacznie wcześniej niż ci się wydaje. Niezależnie od tego czy ma miesiąc, siedem, czy piętnaście lat, od nas rodziców odróżnia go tylko jedno – naiwność. Wynika ona z tego, że ono pewnych rzeczy jeszcze nie widziało, nie doznało, nie spotkało oraz że nie potrafi jeszcze wyciągać właściwych wniosków. Ale swój rozum i chęć pozwania świata, ma od samego początku. Ta naiwność z wiekiem się zmniejsza (chociaż u niektórych tylko nieznacznie 😊), ale z tego, że występuje, nie wynika jeszcze, że powinieneś traktować je jak dziecko. Nigdy nie mów mu „nie, bo nie”. Koledze z pracy, żonie czy mężowi tak byś nie powiedział, bo ich szanujesz. Więc nie mów tak swojemu dziecku. Nie mów mu nigdy, że jak skończy osiemnaście lat, to będzie coś mógł. Zamiast tego tłumacz, dlaczego czegoś nie może zrobić, albo dlaczego chcesz, żeby coś zrobił. Zawsze tłumacz. Czasami dziecko nie chce zrobić, tego, co Ty byś chciał i ma do tego pełne prawo, a Ty możesz tego nie uszanować, tylko w jednym przypadku, to znaczy wtedy, kiedy wynika to z naiwności dziecka. Bo Twoim podstawowym zadaniem jest chronić go do czasu, kiedy jest naiwne, czy kiedy ma trzy lata i zbliża się do ulicy, czy kiedy ma szesnaście lat i zakochuje się w toksycznej osobie.

Używaj żółtej kartki

Zawsze ufaj swojemu dziecku, bez żadnych warunków. Chyba że nadwyręży twoje zaufanie. Jeśli to tego dojdzie nie nakładaj od razu kary. Porozmawiaj z nim i wytłumacz, dlaczego zawiódł twoje zaufanie i dlaczego to ważne dla ciebie, żeby nigdy więcej tego nie zrobił. Powiedz mu, że jeśli zrobi to ponownie, to stracisz do niego zaufanie oraz będzie go czekać kara. Powiedz jaka to kara. Powiedz też, że relacje między wami przy braku zaufania nie będą dobre ani dla ciebie ani dla niego, bo włączysz kontrolę i podejrzliwość, której nigdy nie okazywałeś. Powiedz też, że odbudowa zaufania będzie trwała długo. Jeśli twoje dziecko powtórzy swoje zachowanie, porozmawiaj z nim, przypomnij, co powiedziałeś wcześniej, a potem to zrealizuj.

Bądź konsekwentny

Zdarza mi się słyszeć w restauracji, kiedy ojciec mówi do dziecka, żeby schowało telefon, a ono tego nie robi. Po jakimś czasie ojciec powtarza prośbę dodając, że mu zabierze telefon, jeśli tego nie zrobi. Dziecko nic sobie z tego nie robi, albo chowa na telefon na chwilę, ale ojciec nie wraca już do tematu.
Dzieci bezwzględnie wykorzystują brak konsekwencji u rodziców. Znacznie jednak większą konsekwencją braku konsekwencji u rodziców jest nadszarpywanie ich autorytetu, utrata szacunku. Jeśli obiecasz coś dziecku, zawsze dotrzymaj słowa.

Stosuj zasady

Trudno wyobrazić sobie dorastanie bez zasad. Obowiązkiem rodziców jest stworzenie zasad i zakomunikowanie ich dziecku. Problem polega na tym, że zasady te muszą być rozsądne. Nie jest rozsądne kazać dziecku wrócić do domu o 21, kiedy impreza zaczyna się rozkręcać o 20. Dziecko będzie zawsze buntować się przed nierozsądnymi zasadami. Zasady powinny być ustawione tak, aby dziecko mogło im sprostać bez jakiegoś straszliwego wysiłku oraz aby miało poczucie, że są rozsądne. Znacznie lepiej trochę poluzować zasady i konsekwentnie ich pilnować, niż trzymać się ostrych zasad, na które czasami przymyka się oko.

Pokaż waszą relację

Jednym z ważniejszych aspektów wychowania jest nauczenie dziecka jak powinny wyglądać zdrowe relacje między ludźmi. Najlepiej służy temu przykład – przykład relacji rodziców. Oczywiście nie chodzi tu o odgrywanie ról dobrych rodziców, a o naturalność. Zdrowa relacja między rodzicami, którą obserwuje dziecko ma bardzo silny wpływ na jego własne relacje w dorosłym życiu. Dziecko powinno wzrastać w przekonaniu, że wszystkie boki tego trójkąta są równie ważne, to znaczy, że na przykład jego relacja z matką nie jest ważniejsza od relacji matki z ojcem i odwrotnie.

Pokaż czym są pieniądze

Dobrą metodą jest założenie dziecku konta bankowego jak tylko skończy 13 lat i przelewanie kieszonkowego na konto w trybie tygodniowym. Ja wszystkim swoim dzieciakom przelewałem 25 złotych do 15 roku życia, 45 złotych do 18 roku życia i 60 złotych do podjęcia pierwszej pracy. Dzięki systematycznemu, ale niezbyt wygórowanemu kieszonkowemu dziecko bardzo szybko uczy się gospodarowania własnymi zasobami i nabiera szacunku do pieniądza.

Uświadom w tych sprawach

Nie wyobrażam sobie, aby o tych sprawach mój syn dowiedział się od kolegów na podwórku. Uważam, że dzieci powinny być uświadamiane przez swoich rodziców – najlepiej aby ojcowie przeszli przez to z synami a matki z córkami. Mateusza zacząłem uświadamiać, wkrótce po tym jak skończył dziesięć lat. Rozmawialiśmy, kiedy odwoziłem go do szkoły. Siedział na tylnym siedzeniu, a ja w lusterku obserwowałem jego reakcje. Szybko zauważyłem, że jest mocno skrępowany, kiedy o tym z nim rozmawiam. Odczekałem rok i wróciłem do spraw. Wtedy reagował już zupełnie inaczej. Był zainteresowany i zadawał pytania. Zajęło mi to kilka tygodni, ale nie pominąłem żadnego wątku.

Ukarz jeśli trzeba

Jeśli trzeba wymierz karę, ale nigdy nie może to być kara cielesna. Zdarza mi się słyszeć ojców, którzy opowiadają, że za pomocą paska wyprowadzili swoje dzieci na ludzi, albo innych, którzy mówią, że parę klapsów może wyjść tylko na dobre. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Uważam, że nawet najmniejszy klaps jest objawem bezsilności i poddania się rodzica. Jeśli dajesz klapsa, to oznacza, że nie potrafisz rozmawiać z własnym dzieckiem. Od swojego ojca nigdy nie dostałem klapsa. Mnie raz zdarzyło się wymierzyć klapsa własnemu dziecku i nie czuję się z tym dobrze.

Buduj poczucie wartości

Zbudowanie poczucia własnej wartości u dziecka to najważniejsze zadanie rodzica. Ludzie bez poczucia własnej wartości mają ciężko w życiu, a dla tych, którzy mają jego duże pokłady, nie ma rzeczy niemożliwych. Poczucia własnej wartości u dziecka nie zbudujesz poprzez notoryczne chwalenie, albo przez fałszywe zapewnianie, że twoje dziecko jest w czymś dobre, kiedy widać, że mu nie wychodzi, albo poprzez zapewnianie, że następnym razem na pewno się uda. Dziecko nabiera poczucia własnej wartości, kiedy czuje, ze jego wysiłek przynosi efekt. Nie każde dziecko ma świetne wyniki w sporcie, albo kocha matematykę, czy ma zdalności językowe. Ale u każdego dziecka można znaleźć jakiś obszar, w którym może się wykazać. Pomóż mu go znaleźć, a potem pochwal, kiedy osiągnie efekt.

Nie bądź nadopiekuńczy

Wielu rodziców wyraża swoją miłość poprzez nadopiekuńczość. Za nadopiekuńczością stoją zawsze dobre intencje. Nadopiekuńczość nie musi, ale może prowadzić do frustracji dziecka w dorosłym życiu, kiedy spostrzeże, że od otaczającego świata nie dostaje wszystkiego na talerzu, jak od własnych rodziców. Myślę, że w przeważającej liczbie przypadków, znacznie lepiej przygotujesz dziecko do życia nakładając na nie pewne obowiązki i pozwalając mu, albo skłaniając je do samodzielnego wykonywania pewnych zadań, niż wyręczając je we wszystkim.

Nie bądź zbyt wymagający

Z drugiej strony nie można stawiać dziecku zbyt wygórowanych wymagań. Zbyt ambitne cele podkopują wiarę w ich osiągnięcie i zabijają motywację.

Poświęć czas

Zdarza się, że dzieci wychowane w majętnych domach, w których wszystkiego, co materialne, było pod dostatkiem, schodzą na złą drogę. Przyczyną często w takich sytuacjach jest brak uwagi ze strony rodziców, którzy są zajęci budowaniem swojej kariery. Poświęć czas swojemu dziecku. I nie chodzi tu o długie godziny spędzanie razem, ale oddzielnie, kiedy twoje dziecko zajmuje się komórką, a ty siedzisz przy komputerze. Nieporównywalnie lepszy jest kwadrans spędzony z dzieckiem na prawdziwej rozmowie, w której dziecko ma poczucie, że cały ty jesteś w tym czasie dla niego.

Zainteresuj światem

Dziecko rodzi się z nieograniczonymi pokładami dziecięcego zainteresowania do otaczającego świata. Z tego dziecięcego zainteresowania szybko zacznie jednak wyrastać i nie dostrzeże rzeczywistości poza piaskownicą, jeśli ty - jego rodzic - mu jej nie pokażesz. Pokaż dziecku jak różnorodny i złożony jest świat.

Podsumowanie

Nie ma uniwersalnego przepisu na wychowanie dziecka. Nigdzie nie znajdziesz idealnych składników, złotych proporcji i niezawodnych technik. Każdy musi znaleźć swój własny, unikalny przepis. I dlatego to takie fascynujące.
Jak chcesz się podpisać?
Twój komentarz
blad

Lubię to   Polubienia(2)   Skomentuj   
do góry
Mój blogO mnieNewsletterKontakt
polecam poniższe strony internetowe:
www.haer2.pl
www.onlinekoronawirus.pl
www.hr2system.pl
www.hr2audyt.pl
www.hr2bardziej.pl
www.liveslide.pl
ta strona internetowa została stworzona przez: